Kategorie
Informacje Mamy prawo wiedzieć

Wynagrodzenia i dodatki zadaniowe, czyli cz. 2 relacji z posiedzenia Senatu 27 kwietnia 2026 r.

[Patrz cz. 1 relacji]

Jednym z głównych tematów posiedzenia 27 kwietnia 2026 r. była kwestia wynagrodzeń i dodatków. I tak w drugiej ze swoich interpelacji dr Witold Ligęza pytał o to, kto pełnił w ostatnich latach obowiązki kanclerskie oraz w jaki sposób i na jakiej podstawie były wyliczane dodatki zadaniowe dla prorektorów – prof. Roberta Stawarza, prof. Michała Rogoża i prof. Katarzyny Pluteckiej – oraz dla Kwestora, Pana Tomasza Koloska.

Zgodnie z uzyskaną przez dr. Ligęzę informacją publiczną, dodatki dla prorektorów wynosiły:

Dr hab. Robert Stawarz, prof. UKEN za  pełnienie części obowiązków Kanclerza:

w roku 2023: 42.000 zł
w roku 2024: 84.000 zł
w roku 2025: 126.000 zł

Dr hab. Michał Rogoż, prof. UKEN za przejęcie części obowiązków Kanclerza:

w roku 2023: 16.000 zł
w roku 2024: 42.000 zł
w roku 2025: 78.000 zł

Dr hab. Katarzyna Plutecka, prof. UKEN za przejęcie części obowiązków Kanclerza:

w roku 2023: 16.000 zł
w roku 2024: 42.000 zł
w roku 2025: 78.000 zł

Warto przy okazji przytoczyć dane — również pozyskane w drodze dostępu do informacji publicznej — dotyczące wynagrodzeń rektora, prorektorów i kwestora w roku 2025:

Prof. Piotr Borek
Łączna kwota wynagrodzenia brutto: 441 825,95 zł
(w tym 25 000,00 zł — nagroda z dochodów Uczelni)

Prof. Robert Stawarz
Łączna kwota wynagrodzenia brutto: 480 920,11 zł
(w tym 10 000,00 zł —  nagroda z dochodów Uczelni)

Prof. Michał Rogoż
Łączna kwota wynagrodzenia brutto: 331 056,37 zł
(w tym 10 000,00 zł — nagroda z dochodów Uczelni)

Prof. Katarzya Plutecka
Łączna kwota wynagrodzenia brutto: 341 450,02 zł
(w tym 10 000,00 zł — nagroda z dochodów Uczelni)

Mgr Tomasz Kolosek
Łączna kwota wynagrodzenia brutto: 325 076,56 zł
(w tym szereg dodatków wymienionych w załączonej tabelce) 

Wracając do kwestii dodatków zadaniowych za pełnienie funkcji kanclerza, siłą rzeczy nasuwa się pytanie – wyartykułowane szczegółowo w interpelacji prof. Brynkusa – dlaczego część obowiązków kanclerskich zostało przeniesionych do pionów prorektorskich, skoro funkcję p.o. kanclerza pełnił w tym czasie dr hab. Robert Stawarz, prof. UKEN. Na pytania dr. Ligęzy i prof. Brykusa odpowiadał wyraźnie wzburzony Prorektor ds. Nauki, prof. Michał Rogoż. Przez dłuższy czas wymieniał czynności, które musiał wykonywać, takie jak zatwierdzanie zakupu tonerów do kserokopiarek i żarówek, czy też ochrona zasobu bibliotecznego po zalaniu. (Prof. Plutecka była nieobecna na posiedzeniu Senatu.) Prof. Brynkus zauważył, że wykonywanie takich czynności uwłacza godności prorektora i że w świetle tych informacji twierdzenie NIK o dysfunkcjonalności pionu kanclerza jest jak najbardziej uzasadnione. Do sprawy dodatków zadaniowych i odniósł się również Pan Kwestor, omawiając zasadność otrzymanych dodatków. Wyjaśnił również, że składowa wynagrodzenia nazwaną „nagrodą z dochodów Uczelni”, którą otrzymali rektor, prorektorzy i kwestor, jest analogiczna do nagród, jakie otrzymują członkowie zarządów spółek za dodatnie wyniki finansowe, co wzbudziło poważne wątpliwości wśród części senatorów; uczelnia nie jest bowiem prywatną korporacją, by z jej dodatniego bilansu finansowego, na który pracują wszyscy pracownicy, wypłacane były dodatkowe wynagrodzenia dla władz uczelni. Następnie prof. Sikora zaznaczył, że pytania dotyczące dodatków zadaniowych i innych składowych wynagrodzeń prorektorów i kwestora nie mają na celu wykazywania, że były one nienależne; chodzi przede wszystkim o jasne kryteria ich przyznawania. Jakie czynności są wynagradzane w ramach dodatku funkcyjnego? Jakie konkretne zadanie jest wynagradzane z dodatku zadaniowego? Jakie kryteria muszą być spełnione, żeby można było przyznać taką lub inną nagrodę?

W ostatnim punkcie obrad odbyła się dyskusja dotycząca bulwersujących dodatków zadaniowych dla wybranych pracowników spoza grona kierownictwa Uczelni. Jeden z takich dodatków został przyznany za monitorowanie i koordynację działań dotyczących realizacji strategii rozwoju Uczelni (w tym: poszerzanie obszarów współpracy ze środowiskiem społecznym i gospodarczym, organizację i udział w spotkaniach, nawiązywanie nowych form i obszarów współpracy, podejmowanie inicjatyw na rzecz rozwoju infrastruktury Uczelni, pozyskiwanie środków finansowych na ten cel). Jak wskazał prof. Trojański, z uzyskanej w trybie dostępu do informacji publicznej wynika wprost, że w Uczelni brak dokumentacji potwierdzającej wykonanie tych zadań i że nie przeprowadzono kontroli wewnętrznej ani audytu, mimo że dodatek był wypłacany przez cały 2025 rok. Za monitorowanie, wdrażanie lub realizację zapisów Strategii UKEN jedna osoba (starszy specjalista zatrudniony na stanowisku naukowo-technicznym) otrzymała w 2025 r. sumaryczną kwotę 121 822,56 zł, czyli średnio ponad 10 tysięcy zł miesięcznie. Ta sama osoba pobierała regularnie dodatki zadaniowe za inne czynności w latach wcześniejszych, których łącza suma wyniosła 190 234 zł. Wniosek o przyznanie dodatku, o którym mowa, złożył prof. Stawarz, a przyznał go prof. Borek. W sumie w latach 2023-2025 osoba ta otrzymała dodatki zadaniowe na kwotę 312 059,20 zł. Dobrze Państwo widzą: przez trzy lata na samych dodatkach zadaniowych jeden pracownik Uczelni zarobił ponad 300 tysięcy złotych. Warto w tym miejscu przypomnieć, że kontrola NIK stwierdziła uchybienia w zakresie wdrażania strategii uczelni oraz brak zatwierdzania jej realizacji przez Senat.

Prof. Trojański podał jeszcze jeden bulwersujący przykład wysokiego dodatku zadaniowego, związanego z planami uruchomienia kierunku pielęgniarstwo. Z materiałów przekazanych związkowi zawodowemu wynika, że w przypadku jednej osoby (pracownika administracji) łączna kwota dodatków mogła zostać rozpisana na 223 300 zł, z czego 137 500 zł miało dotyczyć właśnie pielęgniarstwa, a część tego dodatku miała być przyznana z wyprzedzeniem aż do końca sierpnia 2028 r. Prof. Trojański podkreślił, że informacje te wymagają urzędowej weryfikacji, o co poprosił p.o. Rektora. Jedno z istotnych pytań brzmi: czy dodatek zadaniowy w ogóle może być przyznawany z wieloletnim wyprzedzeniem? W tym konkretnym przypadku oznaczałoby to, że Uczelnia pod rządami prof. Borka miałaby aż do 2028 r. starać się o uruchomienie pieęgniarstwa, mimo negatywnych stanowisk ministerstwa. Wygląda to na daleko idącą niegospodarność.

P.o. Rektora oświadczył, że dodatki za monitorowanie wdrażania strategii rozwoju Uczelni i za pielęgniarstwo zostały już cofnięte, a kilka etatów utworzonych z myślą o tym kierunku zostanie wygaszonych. Co więcej, Uczelnia zrezygnuje z uruchamiania kierunku pielęgniarstwa, co związane jest z wysokimi kosztami jego uruchomienia i prowadzenia. Ponadto Uczelnia nie uzyskała zgody na uruchomienie tego kierunku, pomimo wielu starań.

Kolejna rzecz, o której mówił prof. Trojański w odniesieniu do praktyki wynagradzania za byłego rektora, to szybkie zmiany zaszeregowania i wysoki poziom premii regularnie przyznawanych wybranym pracownikom administracji. Z ujawnionych materiałów wynika, że w jednym z przypadków wynagrodzenie zasadnicze wzrosło w ciągu 4 lat z 3750 zł do 11 381 zł (dynamika wzrostu wyniosła prawie 300%), a obok tego pojawiały się regularne premie na poziomie 30-45% w kolejnych miesiącach. Przypomnijmy, że Regulamin wynagradzania przewiduje przyznanie tzw. premii uznaniowej jedynie do poziomu 30%. Zdaniem prof. Trojańskiego konieczne jest gruntowne sprawdzenie i rzetelne wyjaśnienia, czy wszystkie te decyzje były oparte na jasnych kryteriach, rzeczywistej zmianie obowiązków i prawidłowym zaszeregowaniu. Dlatego na ostatnim posiedzeniu Komisji Budżetowej prof. Trojański złożył na ręce p.o. Rektora pisemny wniosek o powołanie zespołu zadaniowego do przeglądu zasad wynagradzania pracowników UKEN, ze szczególnym uwzględnieniem dodatków zadaniowych, premii, zasad dokumentowania wykonania zadań oraz grup zaszeregowania pracowników.

Kilkakrotnie w przedmiotowej sprawie zabrał głos znany ze swojej aktywności (i ciętego języka) prof. Brynkus. Na podstawie analizy informacji pozyskanych w drodze dostępu do informacji publicznej, przekazanych prof. Przebindzie oraz sytuacji w uczelni za byłego rektora Borka, prof. Brynkus stwierdził, że pracownikiem otrzymującym niebywale wysoki dodatek za monitorowanie realizacji strategii Uczelni jest Jan Fróg (który notabene opuścił wcześniej salę obrad). Ale nie tylko wysokość dodatku budzi zastrzeżenia, rodzi się bowiem pytanie, czy pracownik ten miał kompetencje do wykonywania tak kluczowego dla Uczelni zadania. Prof. Brynkus pytał o efekty tej pracy, bo przecież wkrótce Senat będzie przyjmował sprawozdanie z realizacji strategii, a wcześniej będzie go opiniowała Rada Uczelni. Dalej prof. Brynkus pytał ironicznie, dlaczego dodatek został cofnięty, skoro praca owego dobrze znanego starszego specjalisty była tak ważna, że trwała aż cały rok i była tak dobrze opłacana. A jeśli obecne władze uznały, że nie ma efektów tej pracy i dodatek należy cofnąć, to – zdaniem prof. Brynkusa — kolejnym krokiem powinno być zawiadomienie do prokuratury ws. wyłudzenia nienależnych świadczeń pieniężnych i stworzenia mechanizmu wyprowadzania z uczelni pieniędzy. Prof. Brynkus zapytał obecne władze Uczelni, kiedy zostanie zmieniony Regulamin wynagradzania, tak by nie można było traktować UKEN jak – cytujemy – „dojną krowę” i wyciągać z niej pieniądze, nic nie robiąc. Wspomniał przy tym o niedopuszczalności obecnej sytuacji, w której Regulamin wynagradzania nie przewiduje konieczności weryfikowania wykonania zadań, za które pracownik otrzymuje dodatek. To, jego zdaniem, ewidentnie sprzyja procederowi wyprowadzania środków publicznych.

Prof. Brynkus nawiązał również do swojej wcześniej propozycji, żeby Senat zwiększył limit przyjęć do Szkoły Doktorskiej do trzech na dyscyplinę, a w zasadzie żeby utrzymał limit na tym poziomie (ta propozycja nie została poddana pod głosowanie). Przypomnijmy, że obniżenie limitu tłumaczone jest względami budżetowymi. Prof. Brynkus oszacował, że przyjęcie trzech doktorantów na dyscyplinę zamiast dwóch kosztowałoby Uczelnię dodatkowo ok. 400-500 tysięcy zł, z czym zgodził się dr hab. Władysław Marek Kolasa, prof. UKEN, dyrektor Szkoły Doktorskiej. A tymczasem podobne kwoty były wydawane za władzy prof. Borka na wątpliwe dodatki zadaniowe. Przecież, argumentował prof. Brynkus, rozwijanie młodej kadry naukowej i prowadzenie badań w ramach projektów doktorskich powinno być absolutnym priorytetem dla Uczelni, tymczasem prof. Borek lekką ręką rozdawał ogromne środki grupce wybranych pracowników. Mówiąc o budzących kontrowersje wydatkach Uczelni za czasów prof. Borka, prof. Brynkus wspomniał również o zakupie budynku przy ul. Józefińskiej, w którym nic się nie dzieje, a kosztował ok. 16-18 mln zł.; ponadto sporo będzie kosztowało przystosowanie go do zadań, jakie miałby pełnić. Te środki można by wykorzystać np. na budowę zaplecza sportowego dla studentów. Dalej, prof. Brynkus wyraził oburzenie faktem, że Przewodniczący Rady Uczelni, prof. Dariusz Rott, wyszedł z obrad przed ich zakończeniem, oczekiwał bowiem, że przedstawi on swoje stanowisko w sprawach podnoszonych w interpelacjach senatorskich, bo nie są one błahe. Podkreślił przy tym, że przecież prof. Rott otrzymuje za pełnienie swojej funkcji stałe wysokie wynagrodzenie (z informacji pozyskanych na bazie ustawy o dostępie do informacji publicznych – w poprzedniej kadencji było to ok. 200 tys. zł) i że w wystąpieniu pokontrolnym NIK-u są sprawy, które rzekomo Rada Uczelni monitoruje.

Głos zabrał również prof. Łukasz Murzyn, który wsparł propozycję powołania zespołu zadaniowego, o którym wspomniał prof. Trojański. P.o. Rektora oświadczył, że taki zespół powoła, a przy okazji pozwolił sobie na uwagę, że o niektórych sprawach dowiaduje się dopiero od senatorów. Panie Rektorze, wiemy, że czasem narzeka Pan na liczbę interpelacji i konieczność udzielania odpowiedzi. Ale jak sam Pan widzi, ta aktywność ma pozytywne efekty i może prowadzić do korzystnych zmian w Uczelni.

Kategorie
Informacje Mamy prawo wiedzieć

Relacja z posiedzenia Senatu 27 kwietnia 2026 r. – część 1

27 kwietnie 2026 r. odbyło się bardzo długie, ale też owocne posiedzenie Senatu. W jego trakcie wybrano przedstawicielkę Samorządu Studentów do Uczelnianej Komisji Wyborczej, ustalono limity przyjęć do Szkoły Doktorskiej na poziomie dwóch miejsc na dyscyplinę (to m.in. efekt protestu niektórych senatorów, którzy na poprzednim posiedzeniu skrytykowali plan zredukowania limitu miejsc do jednego na dyscyplinę), zatwierdzono dwie umowy o współpracy z zagranicznymi uczelniami i przyjęto uchwały rekrutacyjne oraz plany i programy studiów podyplomowych.

Przy okazji omawiania spraw finansowych głos zabrał przewodniczący Fróg, który wygłosił długą tyradę o tym, jak fatalnie są obecnie zarządzane finanse Uczelni. No bo kto to widział, żeby zamiast wyremontować korytarz w macierzystym instytucie Pana Fróga, Uczelnia zdecydowała się na montaż pisuarów! (Sanitariaty są w naprawdę opłakanym stanie, ale Pana Fróga stać jedynie na kpinę z tego faktu). Na szczęście w połowie tego exposé (bo chyba tylko to słowo oddaje doniosłość słów Pana Fróga) przerwał mu p.o. Rektora stwierdzając, że to nie jest wypowiedź merytoryczna, tylko polityczna, a następnie zacytował krążącą w przestrzeni publicznej „definicję” polityki: „Co mi dasz, jak ci dam – i co mi zrobisz, jak ci nie dam”. Za tę wypowiedź prof. Bąk został nagrodzony brawami od części senatorów. Nie powinno nam przy tym, umknąć, w jak niekulturalny sposób Pan Fróg zwrócił się do prof. Bąka, mówiąc: „Panie pełniący obowiązki”. Ten człowiek nie potrafi nie obrażać innych. Szkoda, że ten zatroskany o losy Uczelni przewodniczący wyszedł w połowie obrad, bo później stał się w pewnym sensie ich “finansowym bohaterem” (patrz cz. 2 naszej relacji).

Pewne kontrowersje wzbudziło sprawozdaniem Pana Adama Gliksmana z działalności Biura Promocji. W dyskusji, która dotyczyła m.in. wykorzystania mediów społecznościowych do promocji Uczelni, padło pytanie dr. Witolda Ligęzy o blokowanie konta Inicjatywy przez oficjalne konto Uczelni na Facebooku (IP nie tylko nie może nic komentować, ale w ogóle nie może strony UKEN otworzyć). W odpowiedzi Pan Gliksman najpierw stwierdził, że Inicjatywa również blokuje dostęp stronie Uczelni oraz jemu osobiście (co z całą mocą dementujemy), a następnie – zamiast odpowiedzieć wprost na pytanie dr. Ligęzy (kto i na czyje polecenie zablokował, czy dostęp zostanie odblokowany) rozpoczął znaną nam z czasów prof. Borka opowieść o tym, jak to zła Inicjatywa Pracownicza szkaluje dobre imię Uczelni i dlatego – w domyśle – zasługuje na blokadę. Mamy dla Pana Gliksmana dobrą wiadomość: otóż prof. Borek jest już skutecznie odwołany z funkcji rektora i naprawdę już nie trzeba przy każdej okazji okazywać mu lojalności poprzez atakowanie IP. Czasy się zmieniły, a Pan wciąż mentalnie tkwi w poprzednim układzie. Nie wspominając już o tym, że nie jest rolą kierownika działu promocji ocenianie działalności związku zawodowego.

Rolą kierownika Biura Promocji nie jest również obrażanie wybranych demokratycznie senatorów UKEN. Podczas dyskusji po prezentacji działalności Biura Promocji doszło do ostrej wymiany zdań między Panem Gliksmanem a prof. Brynkusem. Prof. Brynkus skrytykował politykę informacyjną na głównej stronie UKEN, która jego zdaniem była i pozostaje nierzetelna i wybiórcza, szczególnie w odniesieniu do łamiącego prawo byłego rektora prof. Borka, a także w odniesieniu do nieuruchomienia kierunku Etyka – mediacje i negocjacje. Prof. Brynkus zacytował wypowiedź pochodzącą z Biura Prasowego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, z której jednoznacznie wynikało, że twierdzenie o „odpowiedzialnej decyzji” Uczelni nie jest stanowiskiem ministerstwa, lecz stanowiskiem przedstawionym przez UKEN. Z kolei Pan Gliksman zacytował fragment tekstu (zdaniem prof. Brynkusa – tekstu dziennikarskiego, a zdaniem Pana Gliksmana – oficjalnego pisma MNiSW), z którego z kolei wynikało, że zdaniem ministerstwa Uczelnia miała podstawy sądzić, że kierunek uzyska negatywną ocenę od Państwowej Komisji Akredytacyjnej, a decyzja o unieruchomieniu kierunku była przejawem odpowiedzialności za jakość kształcenia. Jednocześnie, zwracając się do prof. Brynkusa, Pan Gliksman zacytował początek fraszki Juliana Tuwima „Na pewnego endeka”. Fraszka to fraszka, może korzystać z całego spektrum środków wyrazu; licentia poetica. W tej konkretnej fraszce pojawiają się akurat określenia bardzo obraźliwe, lecz – zauważmy – bez podania konkretnego nazwiska. Natomiast przywołanie fraszki Tuwima w odpowiedzi na pytanie konkretnej osoby – prof. Brynkusa – podczas posiedzenia Wysokiego Senatu wywołało oburzenie części senatorów. Na głos oburzenie to wyraził już na sam koniec posiedzenia dr Ligęza. W odpowiedzi prof. Bąk podzielił się ogólniejszą refleksją o niedopuszczalności oszczerstw i inwektyw w społeczności UKEN.

Ostatnia część obrad składała się ze spraw bieżących i odpowiedzi p.o. Rektora na interpelacje senatorskie.

Prof. Sikora zapytał o dwie rzeczy: o obecny stan prawny w odniesieniu do długości kadencji senatorów studenckich UKEN oraz o procedurę rozpatrywania protestów wyborczych w wyborach do Samorządu Studentów. W pierwszej sprawie nareszcie padła konkretna odpowiedź: zdaniem p.o. Rektora (na podstawie opinii jednego z uczelnianych prawników) w obecnym stanie prawnym kadencja ta trwa do odwołania studenta-senatora przez Parlament Studentów. Taka interpretacja budzi oczywiście wątpliwości (jak pisaliśmy we wcześniejszej relacji z Senatu, zgodnie z ustawą i Statutem długość kadencji powinna być określona wprost), ale przynajmniej nie unieważnia obecnych mandatów senatorów-studentów, co z kolei mogłoby hipotetycznie prowadzić do unieważnienia uchwał Senatu. To oczywiście zdecydowanie nie byłoby w interesie Uczelni. Na pocieszenie przypomnimy, że padły już zapowiedzi ze strony p.o. Rektora oraz Przewodniczącej Samorządu Studentów, że regulamin zostanie w najbliższym czasie dostosowany do wymogów prawnych. W drugiej sprawie chodziło o podstawę prawną faktu, że studenckie protesty wyborcze rozpatrywała w drugiej instancji Pani Prorektor ds. Studenckich. P.o. Rektora wskazał, że takie rozwiązanie jest przyjęte w ordynacji wyborczej do organów Samorządu Studentów, podczas gdy Regulamin Samorządu określa tryb odwoławczy w wyborach na elektorów, gdzie drugą instancją rozpatrującą protesty wyborcze jest UKW.

Dr Ligęza złożył dwie interpelacje. Pierwsza dotyczyła oświadczeń rektora o stanie kontroli zarządczej za lata 2021, 2023 i 2024, które budzą poważne wątpliwości co do ich rzetelności formalnej i merytorycznej. Np. w jednym z tych oświadczeń wskazano nabycie nieruchomości „Fort Bronowice” jako działanie mające na celu poprawę funkcjonowania kontroli zarządczej, co oczywiście wydaje się nie mieć żadnego związku. Prof. Bąk zgodził się, że oświadczenia są obarczone poważnymi wadami i stwierdził, że w celu ich wyjaśnienia należałoby zwrócić się do byłego rektora. W drugiej interpelacji dr Ligęza pytał o to, kto pełnił w ostatnich latach obowiązki kanclerskie oraz w jaki sposób i na jakiej podstawie były wyliczane dodatki zadaniowe dla prorektorów – prof. Roberta Stawarza, prof. Michała Rogoża i prof. Katarzyny Pluteckiej – oraz dla Kwestora, Pana Tomasza Koloska.

Żeby niniejszy wpis nie ciągnął się w nieskończoność, a także dla podkreślania ich wagi, poruszane w trakcie obrad wątki dotyczące wynagrodzeń najwyższej kadry kierowniczej Uczelni oraz niektórych innych pracowników postanowiliśmy przenieść do osobnego wpisu. W trakcie dyskusji poświęconej systemowi wynagrodzeń w Uczelni padły bulwersujące dane o skandalicznych dodatkach zadaniowych, które otrzymywał m. in. pewien pracownik naukowo-techniczny.

Tymczasem dokończymy tutaj inne wątki. W swojej interpelacji prof. Brynkus również pytał o kwestię wynagrodzeń i dodatków (patrz cz. 2 ), co częściowo pokrywało się z treścią interpelacji dr. Ligęzy. Ponadto prof. Brynkus pytał o działalność kancelarii prawnej obsługującej Uczelnię, co do której — jak pisaliśmy już wielokrotnie — wielu senatorów ma poważne zastrzeżenia. P.o. Rektora przyznał, że jak dotąd nie cofnął pełnomocnitw, których rzeczonej kancelerii udzielił prof. Borek.

W odpowiedzi na szereg innych pytań p.o. Rektora poinformował, iż:

  • śledzi proces karny przeciwko Janowi F. i Robertowi S., będzie analizował jego przebieg i podejmował ewentualne decyzje dotyczące wyciągnięcia wobec nich konsekwencji dyscyplinarnych i służbowych;
  • traktuje priorytetowo sprawę bezpieczeństwa studentów i pracowników uczelni w zakresie ochrony przeciwpożarowej (patrz raport NIK) i pomimo ogromnych kosztów takiej inwestycji zobowiązuje się do rozpoczęcia prac remontowo-budowlanych w celu zapewnienia właściwej ochrony;
  • zorganizuje w najbliższym czasie wybory na dyrektorów instytutów, wypełniając tym samym zalecenia NIK;
  • system SYLABUS zostanie docelowo zintegrowany z systemem USOS.

Ponadto prof. Bąk poinformował Senat o przygotowaniach do obchodów 80-lecia Uczelni. Przyznał, że nieprzyznanie prof. Bogusławowi Śliwerskiemu tytułu honoris causa przez Senat UKEN wymusiło zmianę dotychczasowych planów. Wspomniał również, że patronat nad obchodami objęła kancelaria Prezydenta RP.

[Przejdź do cz. 2]

Kategorie
Informacje

„Wielkie zwycięstwo” profesora Borka

Kilka tygodni temu zaczęły docierać do nas zaniepokojone głosy pracowników, że prof. Borek rzekomo wygrał ważną sprawę w sądzie i właściwie już lada moment decyzja Ministra zostanie unieważniona, a prof. Borek zostanie przywrócony do władzy. Nie zabieraliśmy w tej sprawie głosu, ponieważ z ogłoszonego na stronie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wyroku z dn. 26.02.2026 r. niewiele wynikało i dlatego czekaliśmy na publikację uzasadnienia wyroku. Pojawiło się ono niedawno na stronie NSA i wszystko stało się jasne.

Uzasadnienie nie jest zbyt łatwe w lekturze, więc poniżej streścimy jego najważniejsze punkty. Natomiast opisana wyżej sytuacja pokazuje, jak szybko i łatwo niesprawdzone informacje stają się zarzewiem niepotrzebnych pogłosek, które tworzą w społeczności UKEN fałszywy obraz rzeczywistości. Nieustająco apelujemy: proszę czerpać informacje wyłącznie ze sprawdzonych źródeł! My wszelkie informacje weryfikujemy przed upublicznieniem.

W wyniku postępowania WSA „stwierdzono nieważność zaskarżonego postanowienia”, a postanowieniem tym było postanowienie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. W pierwszym momencie można było odnieść wrażenie, że chodzi o opinię KRASP ws. odwołania Rektora Piotra Borka, o której pisaliśmy tutaj. Ale to nie jest prawda – a nawet gdyby była, to i tak hipotetyczne unieważnienie opinii KRASP w żaden sposób nie podważałoby ważności decyzji Ministra.

Skoro jednak sąd nie unieważnił opinii KRASP z 2 października 2024 r. (ta opinia – stwierdzające uporczywe łamanie prawa prof. Borka pozostaje ważna), to co unieważnił? Unieważnił drugie postanowienie KRASP z 12 lutego 2025 r. Postanowienie to było odpowiedzią na złożonego przez byłego rektora odwołanie od pierwszej opinii (z 2 października 2024 r.) W (unieważnionej) odpowiedzi na odwołanie KRASP podtrzymał swoją wcześniejszą opinię. A więc przestało obowiązywać „podtrzymanie opinii”, podczas gdy sama opinia nadal obowiązuje.

A dlaczego unieważniono drugą opinię? Otóż dlatego, że zażalenie profesora Borka w ogóle nie powinno było mieć miejsca. Można powiedzieć, że sąd unieważnił nie tyle samo postanowienie (drugie) KRASP, ale całą procedurę odwoławczą. Odwołanie w tym postępowaniu po prostu nie przysługiwało. Złośliwi powiedzieliby, że prawnik prof. Borka naciągnął go na zupełnie niepotrzebne wydatki, bo procedura w ogóle nie dopuszczała odwołania. Ale my nie jesteśmy złośliwi i za wyrokiem WSA wskażmy, że w swoim pierwszym postanowieniu KRASP błędnie powołał się na art. 106 § 5 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku – Kodeks postępowania administracyjnego. Zdaniem WSA artykuł ten nie ma zastosowania w przypadku tego postępowania.

Co daje ten wyrok profesorowi Borkowi? Kompletnie nic. Niepotrzebnie się odwoływał – i tyle.

Tak właśnie wygląda „wielkie sądowe zwycięstwo” profesora Borka, którym bardzo przejęły się tzw. korytarze. A tymczasem zapadają kolejne wyroki potwierdzające łamanie przez niego przepisów prawa, np. wyrok z 14 kwietnia 2026 r., o którym pisaliśmy tutaj.

Kategorie
Informacje Opinie i analizy

Kolejny druzgocący dla Piotra Borka wyrok sądu

14 kwietnia 2026 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie Wydział II Karny ogłosił wyrok pierwszej instancji w sprawie rażącego naruszenia przez obwinionego Piotra Borka praw pracowniczych. Sprawa toczyła się z oskarżenia Państwowej Inspekcji Pracy i dotyczyła zwolnienia z pracy osób przebywających na zwolnieniu lekarskim oraz objętych ochroną związkową przez „Inicjatywę Pracowniczą”. Sąd uznał Piotra Borka „w sposób niewątpliwy” winnym wszystkich czterech popełnionych wykroczeń.

Sąd ukarał obwinionego Piotra Borka grzywną w wysokości 6 000 zł i podaniem wyroku do publicznej wiadomości na tablicach ogłoszeniowych wszystkich instytutów Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej na okres jednego miesiąca, a ponadto obciążył go kosztami sądowymi oraz kosztami zastępstwa procesowego dla dwóch oskarżycielek posiłkowych.

W ustnym uzasadnieniu sędzia wyjaśnił, dlaczego nie przychylił się do wniosków oskarżycieli, którzy proponowali grzywnę w wysokości 25 000 zł lub 30 000 zł. Zdaniem sądu zdecydowanie bardziej właściwą formą kary jest podanie wyroku  do wiadomości publicznej, ponieważ jej celem powinno być przede wszystkim wychowawcze oddziaływanie na społeczność akademicką. Ponadto upublicznienie wyroku działa również na korzyść oskarżycielek posiłkowych (osób zwolnionych z UKEN z naruszeniem prawa).

O ile niska kara finansowa wzbudziła wśród osób obecnych na sali sądowej mieszane uczucia, o tyle kara umieszczenia wyroku na tablicach informacyjnych wszystkich instytutów została przyjęta z ogromną aprobatą. Jak powiedział cytowany przez media rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie, sędzia Maciej Czajka, taka forma kary ma

bardzo duże znaczenie z punktu widzenia społecznego, aby pewnego rodzaju zachowanie było w sposób zgodny z prawem napiętnowane tak, aby społeczność lokalna, w tym wypadku uniwersytecka, dowiedziała się, że były podejmowane działania niezgodne z prawem.

Odnosząc się do argumentów strony pozwanej, sędzia zdecydowanie odrzucił zarzut, jakoby ochrony związkowe nie były skuteczne z powodu wadliwego przekształcenia się „Inicjatywy Pracowniczej” z Komisji zakładowej w komisję międzyzakładową; sędzia powołał się przy tym na istniejące już orzeczenia sądowe w tej sprawie. Sędzia podkreślił również, że nie jest zadaniem sądu ocena dorobku naukowego zwolnionych osób, przy czym przekazane do wiadomości sądu oceny pracownicze sąd uznał za „bardzo powierzchowne”, a powołani przez obwinionego świadkowie jeden po drugim zeznawali, że nie mają wiedzy o dorobku naukowym oskarżycielek posiłkowych. Na marginesie dodajmy, że Pani Barbara Kurowska uzyskała niedawno stopień doktora habilitowanego, co jednoznacznie pokazuje, że zarzucany jej przez byłego rektora „brak kwalifikacji” był zarzutem wyssanym z palca.

Nikogo nie zdziwiła nieobecność na sali sądowej samego prof. Piotra Borka – nie słynie on przecież z odwagi cywilnej i poczucia odpowiedzialności za własne czyny. Ale na sali dał się również zauważyć wyraźny brak przedstawiciela Rady Uczelni UKEN. No cóż, łamanie prawa w Uczelni nigdy nie stało się przedmiotem zainteresowania Rady — no może jedynie pośrednio, kiedy tak gorliwie zaangażowała się ona w obronę byłego rektora. Cytowaliśmy już stanowiska RU i jej pisma do ministra, w których twierdziła ona, że postępowanie w sprawie odwołania prof. dr. hab. Piotra Borka “nie ma uzasadnienia prawnego i faktycznego”. Najnowszy wyrok po raz kolejny pokazuje, jak bardzo „nieuzasadnione” były zarzuty ministra o uporczywe i rażące łamanie prawa. Jesteśmy przekonani, że obecność przedstawiciela Rady na ogłoszeniu wyroku w którejkolwiek za spraw potwierdzającyh łamanie przez byłego rektora przepisów prawa, mogłaby spowodować, że Rada posypałaby wreszcie głowę popiołem, przeprosiła za swoje wcześniejsze stanowiska i jednoznacznie potępiła wszelkie przypadki łamania prawa w UKEN. Wciąż na to liczymy.

Przypomnijmy, że wyrok z 14 kwietnia 2026 r. jest już drugim tego typu wyrokiem przeciwko Piotrowi Borkowi. O pierwszym wyroku w bliźniaczej sprawie z 15 lipca 2024 r. pisaliśmy tutaj. Tamta sprawa trafiła do sądu drugiej instancji, gdzie musiała zostać umorzona z powodu przedawnienia. Warto zacytować nasz wpis dotyczący m. in. tamtego umorzenia:

Co ciekawe, odstępując od najczęstszej praktyki, gdzie koszty postępowania ponosi Skarb Państwa, sąd obciążył kosztami obwinionego, co uzasadnił pisemnie w następujący sposób:

Gdy zważyć przy tym na tok postępowania przed Sądem Okręgowym, to nie sposób nie dostrzec tego, iż został on istotnie spowolniony przez obwinionego, a wcześniej jego obrońcę. I tak kolejne wnioski o wyłączanie Sędziego orzekającego w sprawie w oparciu o rozmaite, instrumentalnie interpretowane przesłanki, nie uwzględniane zresztą przez Sąd, zawieszenie postępowania, jego odroczenie, a wreszcie nie podejmowanie przez obwinionego korespondencji w miejscu zamieszkania i nie odbieranie telefonów, pomimo wykonywania w tym samym czasie obowiązków zawodowych, wypowiedzenie stosunku obrończego i niepodpisanie zażalenia na postanowienia o odmowie wyznaczenia obrońcy z urzędu, miały istotny, jeżeli nie kluczowy wpływ na brak możliwości rozstrzygnięcia sprawy w terminie zakreślonym przez ustawę. Jednocześnie obwiniony, deklarujący chęć składania wyjaśnień dodatkowych, na większość terminów rozprawy (w istocie poza jednym) nie stawiał się. To wszystko sprawia, że wygenerowane postępowaniem wydatki winien ponieść właśnie obwiniony, w oparciu o przytoczony wyżej przepis prawa. […] Z tych też względów Sąd Okręgowy zasądził na rzecz każdej z oskarżycielek posiłkowych maksymalną dopuszczalną prawem kwotę tytułem zwrotu poniesionych przez nie wydatków.

Niestety należy spodziewać się, że obwiniony Borek, poprzez swojego pełnomocnika, zastosuje te same metody również tym razem: po wniesieniu odwołania od wyroku strona pozwana będzie robić wszystko, żeby postępowanie opóźniać. Ot, na początek pełnomocnik może np. złożyć apelację, której „zapomni” podpisać, a sąd będzie zobowiązany wezwać go do uzupełnienia braku formalnego. A czas leci. Nie spodziewamy się po prof. Borku fair play, oj nie. W tym przypadku sprawa w drugiej instancji przedawni się częściowo w czerwcu tego roku, a ostatecznie w lipcu. Jednak nawet jeśli tak się stanie, już sam fakt dwóch miażdżących dla obwinionego Borka wyroków pierwszej instancji ma ogromne znaczenie społeczne.

Mówiąc o tym społecznym czy też symbolicznym znaczeniu wyroków przeciwko prof. Borkowi, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, mało znany osobom spoza środowiska prawniczego. Otóż zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, w razie stwierdzenia przedawnienia karalności czynu postępowanie należy umorzyć tylko wtedy, gdy nie ma podstaw do uniewinnienia obwinionego. Innymi słowy, jeśli sąd widzi podstawy do uniewinnienia obwinionego, to zamiast umorzenia powinien wydać wyrok uniewinniający. Co więcej, obwiniony przekonany o swojej niewinności ma prawo zwrócić się do sądu z wnioskiem o uniewinnienie.

Prof. Borek takiego wniosku, rzecz jasna, nie złożył, a podstaw do uniewinnienia nie widział tym bardziej sam sąd. Ciekawe, jak będzie tym razem. Intuicja podpowiada nam, że podobnie.

Kategorie
Opinie i analizy

Mity na temat IP

W “Inicjatywie” jesteśmy w pełni świadomi, o czym szepczą tzw. korytarze i jakie krążą o nas opinie – zarówno te pozytywne, neutralne, jak i negatywne. Niewątpliwie największe zasługi w zakresie rozpowszechniania oszczerczych pogłosek i negatywnych stereotypów na nasz temat ma pewien związkowiec, który jest tak nieskazitelną postacią, że aż prokuratura oskarżyła go o defraudowanie uczelnianych pieniędzy. Trudno nam uwierzyć, że ktokolwiek może uważać tego człowieka za wiarygodne źródło informacji.

Poniżej odnosimy się do niektórych mitów na temat Inicjatywy, a także wyjaśniamy, jak postrzegamy naszą rolę w obecnej — niełatwej — sytuacji. Opisane mity nie zawsze wynikają ze złej woli, czasem są po prostu rezultatem dezinformacji lub umyślnej manipulacji, którą stosuje garstka osób ze “stareg układu”, aby dezawuować nasz związek w oczach społeczności UKEN.

1. Teraz w Uczelni rządzi IP

Pod jednym z naszych wpisów pojawił się następujący komentarz:

Dlaczego na naszej uczelni nigdy nie może być normalnie? Rządzili radykałowie z prawej strony teraz rządzą następni tylko z lewej strony. Ledwie doszli do władzy już chcą administracji obniżyć zarobki o 20 %. Chcecie wprowadzić premię uznaniową dla administracji? […] Jaka jest różnica między Wami a poprzednikami? Żadna. Jedni zwalniali drudzy obniżają pensje. No może jest jedna, że Wy całkiem niedawno (przed wyborami) głosiliście piękne hasła, a jest jak zawsze – po polsku.

To jest szczery i gorzki komentarz, pokazujący niekłamaną troskę o dobro pracowników Uczelni, dlatego bynajmniej go nie lekceważymy. Ale jednocześnie jest on oparty na całkowicie błędnych przesłankach. Po pierwsze, “Inicjatywa” w żaden sposób nie „doszła do władzy”. Takie wrażenie mogło powstać chyba tylko dlatego, że p.o. Rektora zaczął normalizować stosunki ze związkami zawodowymi, czyli zaczął słuchać różnych argumentów i racji, również — niekiedy — z naszej strony. Po drugie, w “Inicjatywie” nikomu by w głowie nie postało, żeby proponować obniżkę pensji dla jakiejkolwiek grupy pracowników. “Inicjatywa” nie miała nic wspólnego z propozycjami zmian w Regulaminie wynagradzania, które uznaliśmy za wysoce nieprzemyślane i zaopiniowaliśmy bardzo krytycznie. Wreszcie po trzecie, ani z nas radykałowie, ani lewacy. Są wśród nas ludzie o różnych światopoglądach (lewicowych zapewne też), a łączy nas niezgoda na krzywdę ludzką, przywiązanie do wartości akademickich i uczelniany patriotyzm. A co do radykalizmu…

2. IP to radykałowie i wichrzyciele, którzy dążą do destabilizacji i anarchizacji Uczelni

To naprawdę wielka ironia losu, że środowisko, które od lat domagało się przestrzegania w Uczelni prawa, jest przez niektórych odbierane jako radykalne i destabilizujące. Praworządność to naprawdę taka radykalna idea? Jeśli tak, to biada nam wszystkim, bo to oznacza, że żyjemy w bardzo ponurej rzeczywistości.

Wracając na moment do cytowanego powyżej komentarza: tak, głosimy piękne hasła, bo w nie wierzymy. Wierzymy, że przestrzeganie prawa, transparentność, równe traktowanie i solidarna współpraca na rzecz dobra wspólnego to nie radykalizm – to podstawa funkcjonowania Uczelni. Dla nas to „oczywista oczywistość”, by zacytować klasyka.

Anarchizacja to efekt nieprzestrzegania prawa. Dobrze wiadomo, kto w Uczelni nie przestrzegał prawa, przez co doprowadził do anarchizacji jej funckjonowania. Proszę zajrzeć do uzasadnienia decyzji ministra ws. odwołania prof. Borka. A na deser proszę sobie poczytać uwagi NIK na temat braku realnej kontroli zarządczej w UKEN. Więc kto jest w rzeczywistości winny anarchizacji?

3. IP pragnie zemsty i jest wrogiem „Solidarności”

W “Inicjatywie” wierzymy w ideę związkowości i szanujemy wszystkie związki zawodowe. Proszę uważnie przejrzeć wpisy na niniejszej stronie: w żadnym miejscu nie atakujemy „Solidarności” jako związku zawodowego! Marzymy o tym, żeby konstruktywnie z „Solidarnością” i z pozostałymi związkami współpracować. Natomiast zupełnie czym innym jest krytyka określonej osoby, której działalność — niezależnie od przynależności związkowej — uważamy za głęboko szkodliwą dla Uczelni, a która zmonopolizowała wszystko, co jest związane z uczelnianą „Solidarnością”, w myśl zadady „Solidarność to JA”. My się z tą monopolizacją nie zgadzamy i wiemy, że w owej organizacji związkowej znajdziemy mnóstwo uczciwych i mądrych osób, z którymi chcemy rozmawiać i współpracować.

Działania IP nigdy nie miały charakteru osobistego, a wyłącznie merytoryczny. Skoro już o zemście mowa, to należy ją przypisać przede wszystkim byłemu rektorowi, prof., Borkowi, który za jakąkolwiek krytykę zwalniał pracowników lub pozbawiał ich pełnionych funkcji bez realnego powodu. Uczelnia byłaby w zupełnie innym miejscu, gdyby prof. Borek miał na tyle zdrowego rozsądku, żeby wsłuchać się w merytoryczne uwagi kierowane do niego przez naszą organizację. Ale wolał iść w zaparte, co nie skończyło się dobrze ani dla niego, ani dla Uczelni. Jak pokazały efekty działań licznych instytucji państwowych – sądów, Państwowej Inspekcji Pracy, MNiSW oraz, w najnowszej odsłonie, NIK — kwestie podnoszone przez IP były merytorycznie i prawnie uzasadnione.

“Inicjatywa” nie myśli o jakiejkolwiek „zemście”. Natomiast zupełnie czym innym jest kultura odpowiedzialności za rażąco szkodliwe i/lub bezprawne działania. Bezkarność to największy wróg praworządności, rozwoju i budowania wspólnego dobra. Nie może być tak, że ktoś doprowadza do upadku świetnie prosperującego instytutu lub dyscypliny i pozostaje na swoim stanowisku, ba! – dostaje nagrody i dodatki do pensji. Nie może być tak, że ktoś defrauduje uczelniane środki i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. To po prostu jeden z fundamentalnych elementów porządku prawnego i społecznego.

4. IP jest odpowiedzialna za odwołanie prof. Borka

Za odwołanie prof. Borka odpowiedzialny jest wyłącznie prof. Borek. Gdyby nie łamał prawa, nigdy nie doszłoby do obecnej sytuacji. I to tyle, szkoda czasu na tłumaczenie rzeczy absolutnie oczywistych.

– – –

Na koniec odniesiemy się jeszcze do przyjaznej krytyki, którą da się wyczytać z niektórych komentarzy na naszej stronie. Chodzi o oczekiwanie, żeby “Inicjatywa” bardziej stanowczo domagała się zmian, a nawet żeby odmawiała jakiejkolwiek współpracy z p.o. Rektora.

Zapewniamy: “Inicjatywa” bardzo stanowczo domaga się zmian. Mamy gruntownie przemyślaną wizję naprawy sytuacji w UKEN i jego rozwoju po tych kilku straconych latach. Będziemy robić wszystko, żeby do tej wizji przekonać całą naszą społeczność.

Jednocześnie mamy świadomość, że w realnej działalności trzeba wykazywać się przynajmniej pewną dozą pragmatyzmu. Będziemy brutalnie szczerzy: za czasów, gdy prof. Bąk pełnił funkcję przewodniczącego UKW, nie miał on w środowisku IP najlepszej prasy. W wielu komentarzach, które do nas docierają, różne osoby nadal wyrażają sporą nieufność wobec niego. Ale, jak napisaliśmy wyżej, nasze działania są motywowane merytorycznie, a nie osobiści i dlatego wspieramy i będziemy wspierać każde konkretne działanie, które naszym zdaniem przybliża nas do naprawy sytuacji w UKEN (kierunki najpilniejszych zmian zawarliśmy w naszej Mapie Drogowej dla UKEN). Jak pokazuje przykład naszej opinii ws. zmian w Regulaminie wynagradzania, zachowujemy przy tym pełną niezależność i nie boimy się merytorycznie i konstruktywnie krytykować posunięć, które uważamy za błędne i niekorzystne dla Uczelni.

My też chcielibyśmy szybkich zmian i przywrócenia UKEN na tory właściwie pojmowanego rozwoju w każdym obszarze jego działalności. Ale nie od razu Rzym zbudowano. Po wielu latach zaniedbań, bezprawia i niszczenia potencjału Uczelni, odbudowa naszego dobra wspólnego nie nastąpi z dnia na dzień. Cieszmy się z każdego małego kroku w dobrym kierunku, nie tracąc z oczu wizji wspaniałego, silnego i przyjaznego uniwersytetu, którym na pewno możemy się stać. Nie: którym na pewno się staniemy.

Kategorie
Informacje Mamy prawo wiedzieć

Raport NIK

Właśnie uzyskaliśmy kopię wystąpienia pokontrolnego Najwyższej Izby Kontroli z dnia 28 listopada 2025 r. (znak LKR.410.9.1.2025) oraz odpowiedź p.o. Rektora na raport. Kontrolowano okres od 1 stycznia 2023 r. do 30 czerwca 2025 r. w następujących obszarach:

  • Dostosowanie działalności uczelni do obowiązujących uregulowań prawnych i organizacyjnych.
  • Zapewnienie odpowiedniej bazy naukowo-dydaktycznej.
  • Gospodarowanie majątkiem i rozporządzanie środkami finansowymi

Zauważmy, że nie są to wszystkie obszary funkcjonowania Uczelni; nie ma wśród nich np. działań (a raczej braku dzialań) byłego rektora wynikających z obowiązku przeciwdziałania dyskryminacji i mobbingowi. Jednak w badanym zakresie raport NIK ukazuje skalę bezprawia i zaniedbań w okresie, gdy funkcję rektora pełnił prof. dr hab. Piotr Borek, a funkcję Prorektora ds. Kształcenia i Rozwoju oraz p.o. Kanclerza – dr hab. Robert Stawarz, prof. UKEN. Choć za przestrzeganie prawa w Uczelni odpowiada ustawowo rektor, to jednak większość zastrzeżeń dotyczy obszarów działania, które podlegały bezpośrednio prof. Stawarzowi. NIK podkreśla jego odpowiedzialność, wskazując na „skalę i charakter nieprawidłowości występujących w jednostkach znajdujących się pionie Kanclerza Uczelni”. Trudno więc dziwić się decyzji p.o. Rektora o pozbawianiu prof. Stawarza sprawowanych przez długi czas funkcji.

Już w pierwszych słowach tego obszernego dokumentu czytamy:

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie w latach 2023-2025 (do końca II kwartału) gospodarował, w wielu aspektach, nieprawidłowo i nierzetelnie majątkiem i środkami finansowymi. W wyniku przeprowadzonej kontroli stwierdzono liczne nieprawidłowości dotyczące prowadzenia gospodarki majątkowo-finansowej Uczelni.

To o tyle istotne, że przecież za swoje główne osiągnięcie prof. Borek uznawał znaczną poprawę sytuacji  majątkowo-finansowej Uczelni. Kolejne nieprawidłowości stwierdzono m in. w zakresie:

  • przestrzegania przepisów prawa, szczególnie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce;
  • przestrzegania zapisów Statutu UKEN, a także istotnych braków w Statucie;
  • realizacji strategii Uczelni;
  • powoływania kadry kierowniczej;
  • kontroli zarządczej;
  • oceny funkcjonowania Uczelni przez Senat;
  • zamówień publicznych;
  • ochrony przeciwpożarowej.

Uwadze NIK nie uszły również wysokie koszty, które Uczelnia ponosi na skutek licznych niezgodnych z prawem zwolnień pracowników:

Najwyższa Izba Kontroli zwraca także uwagę na stan problematyczny dotyczący konieczności wypłaty byłym pracownikom, w okresie objętym kontrolą, odszkodowań oraz kwot z tytułu zawartych ugód w łącznej kwocie 494,8 tys. zł.

Oczywiście wymieniona powyżej kwota dotyczy wyłącznie badanego okresu, całkowite koszty są wyższe i wciąż rosną.

Z raportu NIK wyłania się smutny obraz Uczelni, której władze nie interesowały się faktyczną poprawą jej funkcjonowania, a przestrzeganie prawa było raczej kulą u nogi niż oczywistym obowiązkiem. Były rektor uwierzył chyba, że jest niczym udzielny książę (patrz źle rozumiana „autonomia uczelni”), który wraz ze swoją świtą może robić, co mu się podoba.

Poniżej przytaczamy i komentujemy wybrane fragmenty raportu.

Jak wskazuje NIK,

Były Rektor, pomimo pełnienia funkcji od 1 września 2020 r. do 7 listopada 2025 r., nie podjął działań mających na celu zmianę statutu, tak aby dostosować go do wymagań określonych w art. 34 ust. 1 pkt 1 upswn, pomimo że należało to do jego kompetencji zgodnie z art. 23 ust. 2 pkt 3 upswn, co było działaniem nierzetelnym. W statucie Uczelni zabrakło w szczególności uregulowań dotyczących sposobu wyłaniania kandydatów na rektora, zasad głosowania oraz sposobu odwoływania organów Uczelni.

Chodzi przede wszystkim o regulacje dotyczące sposobu powoływania i odwoływania organów uczelni, w tym podmiotów uprawnionych do wskazywania kandydatów na rektora, oraz o sposób organizowania wyborów do organów uczelni. Regulacje te powinny znaleźć się w statucie Uczelni, a nie w regulaminach wyborów. W tym kontekście raport przywołuje kontrowersje związane z ostatnimi wyborami na rektora UKEN:

Należy zwrócić uwagę, że w 2024 r. wykluczono z procesu wyborczego jedynego kontrkandydata dla Rektora, który uzyskał wcześniej pozytywną opinię Senatu Uczelni kierując się postanowienia regulaminu wyborów i regulaminu Rady Uczelni w kadencji 2021-2024, a nie postanowieniami statutu. Zarzuty, dotyczące m.in. nieokreślenia sposobu powoływania i odwoływania rektora Uczelni, w tym podmiotów uprawnionych do wskazywania kandydatów na rektora, były podnoszone w ramach protestów wyborczych po wyborach rektora przeprowadzonych w marcu 2024 r. oraz w piśmie skierowanym przez ówczesnego posła na Sejm RP do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Pomimo tak istotnych kontrowersji dotyczących wyborów rektora, które m.in. skutkowały złożeniem 12 protestów wyborczych były Rektor nie podjął działań mających na celu zmianę statutu w tym zakresie i dostosowanie go do wymogów upswn.

Innymi słowy, NIK wskazuje, że wiele zarzutów, które znalazły się wówczas w protestach wyborczych, było uzasadnionych, mimo iż nie zostały one uwzględnione przez Uczelnianą Komisję Wyborczą.

Za kolejne naruszenie przepisów ustawy, a także Statutu, NIK uznała fakt, że na Uczelni nie określono zasad realizacji przez Senat zadania dotyczącego oceny funkcjonowania Uczelni i ocena taka nie była przez Senat dokonywana. Świadczy to, niestety, o tym, jak do niedawna rozumiano w UKEN rolę  Senatu: był on traktowany przez prof. Borka i jego ludzi jako maszynka do przyklepywania wszelkich decyzji rektora, najczęściej bez namysłu i bez możliwości krytyki. Warto na marginesie zauważyć, że zadanie Senatu dotyczące oceny funkcjonowania Uczelni byłoby przynajmniej częściowo realizowane, gdyby obecny Senat przyjął w 2024 r. kompleksowo przygotowane projekty uchwał powołujących stałe komisje senackie. Senat postanowił je odrzucić chyba tylko dlatego, że pomysł przygotowania tych uchwał został zgłoszony przez prof. Tomasza Sikorę (który został przewodniczącym doraźnej komisji senackiej zajmującej się tym zadaniem) i prof. Józefa Brynkusa. Swoją drogą, do odrzucenia owych uchwał wybitnie przyczyniła się uczelniana Pani Mecenas, radca prawny Uczelni. Tak przecież funkcjonowała Uczelnia za prof. Borka: nie chodziło o dobre i merytoryczne pomysły; chodziło o pokazanie, kto ma władzę.

NIK wskazuje na szereg innych naruszeń ustawy i Statutu UKEN przez byłego rektora. I tak na przykład:

W okresie od 1 października 2021 r. do 30 września 2023 r. funkcję Przewodniczącej Rady Dyscypliny Pedagogika pełniła osoba powołana przez Rektora na to stanowisko kierownicze, pomimo że Rada Dyscypliny nie przedstawiła jej kandydatury (ani żadnej innej), co było niezgodne z § 34 ust. 2 statutu Uczelni.

Ponadto NIK ocenia negatywnie fakt, że były rektor powoływał wszystkich 18 aktualnych dyrektorów instytutów bez uzgodnienia z samorządem studentów, co było niezgodne z art. 23 ust. 5 ustawy. Dalej raport wskazuje, że były rektor

w całym okresie objętym kontrolą nie powołał kanclerza, pomimo że stanowisko to zostało wprost wskazane w § 69 pkt 3 statutu Uczelni jako jedno ze stanowisk kierowniczych, a zgodnie z § 64 ust. 2 statutu to właśnie rektor powinien powołać kanclerza.

Naruszeniem przepisów ustawy był również brak określenia we właściwych uchwałach Senatu limitów przyjęć na 10 kierunków studiów. Rektor po prostu nie zwoływał posiedzeń Senatu, uznając, że może złamać przepisy ustawy ze względu na okres wakacyjny.

Niezwykle istotne z punktu widzenia Uczelni są  nieprawidłowości w zakresie realizacji strategii Uczelni:

W strategii Uczelni oraz w planie wdrożeniowym nie określono zakładanych do osiągnięcia wartości mierników dla przyjętych wskaźników realizacji działań, co było działaniem nierzetelnym, ponieważ zgodnie ze standardami kontroli zarządczej dla sektora finansów publicznych (standard II.B.6) cele i zadania należy określać jasno i w co najmniej rocznej perspektywie, a ich wykonanie należy monitorować za pomocą wyznaczonych mierników. Brak określenia zakładanych do osiągnięcia wartości mierników nie pozwalał na rzetelne monitorowanie postępów w realizacji strategii.

Może ktoś jeszcze pamięta, jak w Senacie poprzedniej kadencji prof. Tomasz Sikora, jako przedstawiciel „Inicjatywy Pracowniczej”, gorąco apelował do Senatu o niezatwierdzenie przedstawionego wówczas projektu strategii Uczelni oraz zasad monitorowania jej wdrażania, używając dokładnie tych samych argumentów, które dziś podnosi NIK. No ale względy merytoryczne nigdy nie były dla poprzedniej władzy podstawą działania. Szkoda, że przystawał na to Senat.

Jeden z najistotniejszych zarzutów NIK dotyczy dysfunkcyjnego systemu kontroli zarządczej. Jak konstatuje NIK, skala i charakter stwierdzonych nieprawidłowości we wszystkich badanych obszarach funkcjonowania Uczelni wskazują, że system kontroli zarządczej na Uczelni nie funkcjonował prawidłowo. Były rektor nie przejął się rekomendacją audytora wewnętrznego dotyczącą konieczności dokonania przeglądu przepisów wewnętrznych stanowiących procedury realizacji kontroli zarządczej pod kątem skutecznego i efektywnego monitorowania oceny realizacji celów i zadań oraz zarządzania ryzykiem.

Warto zastanowić się chwilę nad wagą zarzutu o brak rzetelnej kontroli zarządczej. Skutki takiego braku są opisane np. tutaj i tutaj. Niewłaściwa kontrola zarządcza powoduje chaotyczne funkcjonowanie instytucji i prowadzi m.in. do:

  • wysokiego ryzyka działalności niezgodnej z przepisami prawa;
  • niewłaściwego stosowania procedur wewnętrznych;
  • nieuporządkowanego realizowania zadań w wyniku niewłaściwego podziału kompetencji między komórkami organizacyjnymi;
  • braku komunikacji między komórkami;
  • braku przestrzegania i promowania zasad etycznego postępowania;
  • negatywnej atmosfery pracy, co sprzyja mobbingowi;
  • wysokiej fluktuacja kadr;
  • niskiej kultury organizacyjnej.

Czy ten obraz z czymś się Państwu kojarzy? Bo nam zdecydowanie tak.

NIK negatywnie ocenił zapewnienie i utrzymanie przez Uczelnię odpowiedniej bazy naukowo-dydaktycznej. Chodzi przede wszystkim o poważne zaniedbania w zakresie ochrony przeciwpożarowej budynków przy ul. Podchorążych 2 i przy ul. Ingardena 4. Jak stwierdza raport, w stosunku do tych budynków Państwowa Straż Pożarna uznała, że stanowią one zagrożenie dla życia. No ale prof. Borek, a zwłaszcza p.o. Kanclerza, prof. Stawarz, mieli widocznie ważniejsze sprawy na głowie niż ochrona życia pracowników i studentów.

Bardzo ważnie nieprawidłowości zostały stwierdzone w obszarze gospodarowania majątkiem i rozporządzania środkami finansowymi. Po pierwsze, plany rzeczowo-finansowe Uczelni nie były na bieżąco aktualizowane oraz stwierdzono przypadki nierzetelności przy ich sporządzaniu. Brak aktualizacji planów naruszał szereg przepisów ustawy o finansach publicznych, a także art. 408 ust. 1 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Art. 23 ust. 2 pkt 10 tejże ustawy wskazuje ponadto, że prowadzenie gospodarki finansowej jest jednym z podstawowych zadań rektora, a zatem to prof. Borkowi należy przypisać wszelkie zaniedbania i nieprawidłowości w tym zakresie. Ponadto raport NIK opisuje nieprawidłowości w prowadzeniu ksiąg rachunkowych oraz szereg nieprawidłowości w procedurach przetargowych.

Zapewne wielu zaciekawi również opinia NIK na temat finansowania ze środków Uczelni obsługi prawnej postępowania administracyjnego ws. odwołania prof. Borka z funkcji rektora UKEN:

W okresie objętym kontrolą Uczelnia poniosła koszty w łącznej wysokości 38 622,50 zł w ramach realizacji umowy zawartej z kancelarią radcy prawnego w dniu 12 września 2024 r. na prowadzenie dodatkowej obsługi prawnej, pomimo że usługa ta dotyczyła indywidualnej sprawy administracyjnej, w której stroną był były Rektor jako osoba fizyczna, a nie rektor jako organ Uczelni czy też Uczelnia jako osoba prawna.

W związku z powyższym NIK rekomenduje podjęcie działań zmierzających do odzyskania od byłego Rektora, przez Uczelnię, zwrotu równowartości wynagrodzenia wypłaconego na rzecz radcy prawnego, który reprezentował go w postępowaniu administracyjnym dotyczącym jego odwołania.

Inne zalecenia Najwyższej Izby Kontroli to m. in.:

  • podjęcie działań mających na celu okrślenie w Statucie Uczelni sposobu powoływania i odwoływania rektora oraz członków senatu;
  • podjęcie działań mających na celu określenie w Statucie Uczelni sposobu powoływania i odwoływania kierownika zespołu językowego oraz zasad odwoływania dyrektora szkoły doktorskiej;
  • aktualizacja strategii Uczelni w zakresie określenia zakładanych do osiągnięcia wartości mierników dla przyjętych wskaźników realizacji działań, umożliwiających ocenę postępów, efektów i skuteczności zaplanowanych działań;
  • coroczne składanie sprawozdań z realizacji Strategii rozwoju Uczelni do zaopiniowania Radzie Uczelni i zatwierdzenia Senatowi Uczelni;
  • powołanie wszystkich dyrektorów Instytutów w uzgodnieniu z samorządem studenckim;
  • podjęcie działań w celu wyeliminowania przypadków powoływania osób na stanowiska kierownicze bez wymaganych uzgodnień lub wskazań kandydatów;
  • określenie zasad realizacji przez Senat zadania dotyczącego oceny funkcjonowania Uczelni;
  • zapewnienie rzetelnego sporządzania planów rzeczowo-finansowych Uczelni w kwotach odzwierciedlających przyznane środki;
  • zapewnienie bieżącego aktualizowania planu rzeczowo-finansowego Uczelni tak, by odzwierciedlał on stan przyznawanych w trakcie roku środków;
  • ponoszenie kosztów do wysokości limitów określonych w obowiązujących planach rzeczowo-finansowych lub dokonanie odpowiednich zmian w planie rzeczowo-finansowym przed dokonaniem wydatków.

Odpowiedź prof. Wojciecha Bąka na wystąpienie NIK opisuje działania, które podjął lub zamierza podjąć w celu usunięcia wskazanych przez NIK nieprawidłowości. Będziemy monitorować realizację tych zadań.

Kategorie
Informacje

Relacja z posiedzenia Senatu 23 marca 2026 r.

Na początek obserwacja natury ogólnej: od czasu objęcia funkcji p. o. Rektora przez dr. hab. Wojciecha Bąka, prof. UKEN, czyli w praktyce od 12 listopada 2025 r., posiedzenia Senatu nabrały charakteru merytorycznego — nie tak jak za czasów jego poprzednika, kiedy to Senat był raczej maszynką do głosowania, ponieważ były rektor, prof. Piotr Borek, nie dopuszczał do merytorycznych wypowiedzi.

W pierwszym punkcie obrad przedstawiciele Akademickiego Związku Sportowego i Niezależnego Zrzeszenia Studentów UKEN przedstawili sprawozdanie z działalności za poprzedni rok. Senatorowie przyjęli je z aprobatą.

W kolejnym punkcie przedstawione zostały zasady optymalizacji finansowania obowiązujące w UKEN w 2026 r. Na posiedzeniu Rektorskiej Komisji Budżetowej postanowiono podnieść wskaźnik kosztochłonności kierunków o dotychczas najniższym poziomie tego wskaźnika. Jan Władysław Fróg, przewodniczący uczelnianej „Solidarności”, zauważył, że może to skłonić dyrektorów instytutów prowadzących takie kierunki do szastania pieniędzmi i w efekcie do zwiększenia deficytu tych instytutów. W odpowiedzi, dr hab. Józef Brynkus, prof. UKEN, zauważył, że po optymalizacji innych wydatków uczelni ten rzekomy deficyt wynikający z podniesienia wskaźników kosztochłonności zostanie zniwelowany. Na marginesie warto dodać, że mimo zaproszenia na posiedzenie Rektorskiej Komisji Budżetowej, podczas którego przyjęto decyzję o zwiększeniu wskaźnika kosztochłonności i zarazem jednakowego wskaźnika regulacji płac w poszczególnych kategoriach zatrudnienia, nikt z „Solidarności” się nie pojawił.

Następnie podjęta została sprawa nadania doktoratu honoris causa prof. Bogusławowi Śliwerskiemu. Prof. dr hab. Norbert Pikuła odczytał stanowisko prof. Śliwerskiego, w którym odpierał on zarzuty kierowane pod jego adresem w sprawie naruszenia przepisów o własności intelektualnej. Prof. Brynkus przedstawił swoje stanowisko, stwierdzając, że ze względu na prawomocny wyrok sądowy ciążący na prof. Śliwerskim nie jest właściwe honorowanie go tym najwyższym uczelnianym wyróżnieniem. W wyniku głosowania Senat UKEN przewagą jednego głosu nie wyraził zgody na nadanie tytułu doktora honoris causa prof. Śliwerskiemu.

W kolejnym punkcie obrad Prorektor ds. Nauki, dr hab. Michał Rogoż, prof. UKEN, i dr hab. Władysław Marek Kolasa, prof. UKEN, przedstawili stan ewaluacji działalności naukowej dyscyplin reprezentowanych w Uczelni. Jest kilka dyscyplin, które mogą wypaść słabiej niż w poprzedniej ewaluacji, jednak prof. Kolasa wyraził ostrożny optymizm i pochwalił wysiłki przewodniczących rad dyscyplin na rzecz polepszania wskaźników uwzględnianych w ewaluacji.

Sporo kontrowersji wywołała zasygnalizowania przez prof. Kolasę potencjalna możliwość zmniejszenia limitów przyjęć do Szkoły Doktorskiej do jednego miejsca na dyscyplinę. Kilku senatorów zaprotestowało przeciwko tym planom, bronil ich natomiast Pan Fróg, twierdząc, że koszty utrzymania Szkoły Doktorskiej są tak duże, że może dojść do sytuacji, że uczelnia nie wypłaci pensji pracownikom. Prof. Brynkus podkreślił, że taka sytuacja jest niemożliwa, ponieważ Uczelnia posiada źródła finansowania na Szkołę, a ponadto w bieżącym roku przyjęto już uchwałę rekrutacyjna, więc zmiana limitów nie powinna mieć miejsca. Prof. dr hab. Bogusław Skowronek przypomniał, że Uczelnia ma inne cele niż korporacja i powinna dbać o podtrzymywanie swojego prestiżu, a ponadto absolwenci Szkoły Doktorskiej przyczyniają się do rozwoju kadry Uczelni. Prof. Kolasa uznał zmniejszenie limitu za szkodliwe także ze względu na ustawowe zasady zwrotu kosztów za prowadzenie szkoły doktorskiej, które są rozliczane w okresie 10 lat. Dr hab. Tomasz Sikora, prof. UKEN, zwrócił uwagę na negatywne skutki praktyczne i jakościowe ewentualnego zmniejszenia liczby miejsc do jednego na dyscyplinę: sytuacja ta spowoduje obniżenie efektywności badań doktorskich i konieczność zamknięcia całego kierunku dla danego rocznika w przypadku rezygnacji przyjętego doktoranta.

Jak zawsze, dużym echem odbiły się interpelacje senatorskie. Prof. Brynkus zauważył, że w dalszym ciągu nie otrzymał pisemnych odpowiedzi na swoje złożone wcześniej do p.o. Rektora interpelacje. Podkreślił, że informacje, o które prosił, są bardzo istotne, ponieważ dotyczą obszarów działania Uczelni, które NIK ocenił jako dysfunkcjonalne za czasów prof. Borka.

Dr hab. Łukasz Murzyn, prof. UKEN, pytał p. o. Rektora o wysokość oraz zasadność dodatków zadaniowych przyznawanych wybranym pracownikom w ostatnich latach, w tym o dodatek zadaniowy za opiniowanie realizacji strategii rozwoju Uczelni w 2025 roku. Jak pisaliśmy w relacji z poprzedniego posiedzenia Senatu, sprawozdania z realizacji strategii rozwoju uczelni za rok 2023 r. i 2024 r. nie były terminowo przedstawiane Senatowi do zatwierdzenia, co prowadzi do poważnych wątpliwości, czy osoba otrzymująca wspomniany dodatek zadaniowy wykonywała jakiekolwiek obowiązki w tym zakresie. Prof. Bąk zobowiązał się przedstawić Senatowi te dane na najbliższym posiedzeniu.

W związku z niepokojącymi dla wizerunku UKEN w Krakowie medialnymi informacjami dotyczącymi niejasności w zakresie finansowania jUKENnaliów, prof. Brynkus zapytał o całkowity koszt jUKENaliów zorganizowanych w 2025 r. Prof. Bąk wskazał, że dane na ten temat przesłał pracownikom i studentom UKEN w specjalnym komunikacie, razem z danymi dotyczącymi zasad i wysokości finansowania funkcjonowania Samorządu Studenckiego oraz kół naukowych. Przypomnijmy, że w 2024 r. środki przekazane z budżetu Uczelni na organizację juwenaliów wynosiły 60 000 zł, a po decyzji o odłączeniu się naszej Uczelni od Juwenaliów Krakowskich, organizowanych wspólnie przez kilka uczelni, prof. Borek przeznaczył na jUKENalia ogromną kwotę 550 000 zł, co rodzi pytanie, czy UKEN stać na tak wysoki wydatek i czy była to racjonalna decyzja. Przy okazji prof. Bąk kategorycznie zaprzeczył pogłoskom, jakoby wstrzymane lub ograniczone zostało finansowanie kół naukowych.

Prof. Brynkus wniósł też do Rektora Bąka interpelację dotyczącą postępowania karnego w sprawie oszustwa na szkodę Uczelni, w którym to procederze brali udział Jan F., przewodniczący największego w Uczelni związku zawodowego, Robert S., były prorektor, oraz Rafał A., dyrektor Instytutu Psychologii UKEN. Prof. Brynkus pytał Rektora, jakie zamierza wyciągnąć konsekwencje dyscyplinarne i służbowe wobec tych osób. Choć wiadomo, że winnym jest się w Polsce dopiero po wyroku sądowym, to jednak zdaniem prof. Brynkusa fakt rozpoczęcia procesu sądowego z oskarżenia publicznego powinien być wystarczającym powodem do wyciągnięcia wobec ww. osób konsekwencji, tym bardziej że p. o. Rektora występuje w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy. Prof. Bąk stwierdził, że sprawa podniesiona w interpelacji jest przedmiotem analizy.

Prof. Brynkus (jak widać bardzo aktywny podczas tego posiedzenia) wniósł również do Pana Rektora o ustosunkowanie się do treści maili, które do Pana Rektora i Senatu UKEN w Krakowie przesłał prof. dr hab. Grzegorz Przebinda. Jak przypominaliśmy w niedawnym wpisie, prof. Przebinda był jedną z pierwszych osób, które publicznie zwróciły uwagę na karygodny sposób sprawowania władzy przez ówczesnego rektora, przez co został przez prof. Borka pozbawiony mandatu członka Rady Uczelni UKEN.

Następnie prof. Brynkus w ramach spraw bieżących podniósł kwestię nieuruchomienia kierunku Etyka – mediacje i negocjacje. Przypomniał, że wielokrotnie z prof. Trojańskim wskazywali na nieuprawomocnione działania związane z jego nieuruchomieniem podejmowane przez byłego prorektora Roberta Stawarza i dyrektora IDiSM Krzysztofa Gurbę, jednocześnie członka Rady Uczelni. Podkreślali szkodliwość ich działań i braki merytoryczne oraz formalne w podjęciu decyzji o nieuruchomieniu kierunku. Wskazywali na to, że decyzja była wysoce szkodliwa dla wizerunku naszej Uczelni, a przede wszystkim dla tych, którzy zrekrutowali się na ten kierunek i nie mogli rozpocząć wymarzonych studiów (co najmniej 140 osób). Prof. Brynkus podkreślił, że obarczanie winą za jakoby negatywną opinię PKA osób, które za ten kierunek odpowiadały, było wręcz podłe. Jak się okazuje, 12 marca 2026 r. PKA wydała ocenę pozytywną z okresem obowiązywania skróconym do dwóch lat. Tym samym całkowicie zakwestionowane zostały podstawy rzekomo uzasadnionej decyzji byłego prorektora i dyrektora IDiSM. Pozytywna ocena PKA pokazuje, że nieuruchomienie kierunku było błędem.

W nawiązaniu do swojej interpelacji z poprzedniego posiedzenia Senatu, prof. Tomasz Sikora poprosił p.o. Rektora o jasną odpowiedź na pytanie o długość kadencji studenckich członków Senatu. Prof. Bąk oddał głos przewodniczącej Samorządu Studentów, Pani Gabrieli Jurowaty, która stwierdziła, że kadencja ta wynosi 4 lata. Powołała się przy tym na § 21, ust. 2 Statutu („Ta sama osoba nie może być wybrana na członka Senatu więcej niż na dwie następujące po sobie kadencje”). Prof. Sikora zauważył, że zapis ten nie ma żadnego związku z długością trwania kadencji studenckich senatorów. Jednocześnie, ponieważ w krótkiej rozmowie przed rozpoczęciem obrad prof. Sikora usłyszał bezpośrednio od p.o. Rektora, że kadencja studencka trwa 2 lata, prof. Sikora poprosił prof. Bąka o ustosunkowanie się do wypowiedzi Pani Jurowaty. P.o. Rektora stwierdził, że potrzebna jest analiza prawna w tym zakresie.

Dwa głosy – dr. Witolda Ligęzy i prof. Łukasza Murzyna – dotyczyły transparentności wydatkowania środków przez Samorząd Studentów. Dr. Ligęza zwrócił uwagę na brakujące w Biuletynie Informacji Publicznej UKEN sprawozdania finansowe Samorządu za niektóre lata. Z kolei prof. Murzyn wyraził zaniepokojenie faktem, że – zgodnie z wcześniejszą wypowiedzią p.o. Rektora – władze Uczelni nie otrzymały od Samorządu pełnego rozliczenia finansowego ubiegłorocznych jUKENaliów (obejmującego również środki pozyskane ze źródeł innych niż uczelniane). Dzień po posiedzeniu Senatu Pani Jurowaty przesłała do senatorów zbiorowego maila, w którym przekazała, że łączny koszt realizacji wydarzenia w 2025 roku wyniósł około 1 646 300 zł. Wyjaśniła również, że „zgodnie z informacją przekazaną przez Kwestora, Pana mgr [sic] Tomasza Koloska, zawarta umowa miała charakter umowy o współpracy. W związku z tym uczelnia nie dokonuje szczegółowej weryfikacji wewnętrznych kosztów ponoszonych przez podmiot realizujący wydarzenie”. Przy okazji P. Jurowaty odniosła się również do kwestii podniesionej przez prof. Sikorę (długość kadencji studenckich w Senacie), wskazując, że „dostrzega potrzebę wprowadzenia zmian w obowiązującym regulaminie. Stosowne korekty zostaną przygotowane i wdrożone w najbliższych miesiącach”.

[Uzupełnienie — 31.03.2026]

W kolejnej interpelacji prof. Trojański pytał o zasadność dochodzenia od prof. Piotra Borka zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu administracyjnym o odwołanie go z funkcji rektora. Koszty te, poniesione z budżetu UKEN na rzecz radcy prawnego Michała Rusinka, wyniosły ponad 44 tysiące zł. W odpowiedzi prof. Bąk odczytał fragment opinii prawnej, którą zamówił w tej sprawie. Ponieważ potwierdza ona zasadność wystąpienia z regresem, p.o. Rektora zapowiedział, że Uczelnia podejmie kroki w celu odzyskania tych pieniędzy. W swojej interpelacji prof. Trojański pytał również, czy Uczelnia zamierza złożyć zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie, w związku z podejrzeniem popełnienia przez byłego rektora przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień, naruszeniu dyscypliny finansów publicznych i niegospodarnośc. Prof. Bąk odpowiedział, że zbada sprawę i następnie podejmie decyzję.

Ponadto w dyskusji pojawił się wątek podniesiony przez Prorektora ds. Kształcenia, dr. hab. Jacka Chmielińskiego, prof. UKEN, dotyczący składanych do władz Uczelni niepodpisanych dokumentów lub podpisanych niemożliwym do zweryfikowania ogólnikiem typu “społeczność akademicka UKEN”. Prof. Bąk i prof. Chmieliński zauważyli, że ciężko odnosić się im do spraw zgłaszanych w ten sposób, choć nie zadeklarowali jednoznacznie, że takie pisma są po prostu wyrzucane do kosza. Głos zabrał dr Ligęza, który zwrócił uwagę, że rozpatrywanie tego typu pism dokłada pracy i utrwala złe nawyki komunikacyjne na uczelni. Niepodpisane pisma nie powinny być rozpatrywane z zasady, a do zgłaszania skarg lub wniosków służą określone procedury. Może to być np. forma petycji, jednak w tym przypadku powinna ona spełniać wymogi art. 4 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, czyli petycja powinna zawierać oznaczenie podmiotu wnoszącego, osobę reprezentującą oraz adres do korespondencji; zgodnie zaś z art. 7 tej ustawy petycja niespełniająca tych wymogów podlega pozostawieniu bez rozpatrzenia. Pracownicy mogą obecnie bez problemu umawiać się z rektorem na rozmowę, mają możliwość korzystania z pomocy czterech związków zawodowych, a w sprawach ważnych, gdzie zachowanie anonimowości jest ważne (konieczne), mogą korzystać z procedury sygnalistycznej.

Kategorie
Opinie i analizy

Wielka Bitwa o Gablotę

Trwa komiczno-heroiczny bój przewodniczącego uczelnianej „Solidarności” o lokalizację gabloty związkowej. W celach rozrywkowych postanowiliśmy przyjrzeć się oświadczeniu, jakie zawisło właśnie w rzeczonej gablocie.

W oczach Pana Fróga decyzja o przeniesieniu tablicy informacyjnej to jak w mordę strzelił to samo co stan wojenny (cytujemy: „przypomina powrót do stanu wojennego”). To zamach na „Solidarność” i w ogóle na wszystko, co święte.

W typowy dla siebie manipulacyjny sposób, Pan Fróg nazywa przeniesienie gabloty jej „usunięciem” lub „likwidacją”. Innym dobrze wyćwiczonym chwytem jest oskarżanie Wroga (ktokolwiek nim akurat jest) o łamanie prawa, jednak bez wskazania konkretnego przepisu i bez sformułowania argumentu, dlaczego odnośny przepis jest rzekomo łamany. Pan Fróg pisze o „braku poszanowania autonomii związku zawodowego, gwarantowanej przepisami prawa”. Ale autonomia związku polega na czymś zupełnie innym: związki zawodowe mają m.in. prawo do samodzielnego uchwalania statutów, regulaminów, powoływania swoich organów, wyboru władz oraz określania struktur wewnętrznych bez ingerencji z zewnątrz. Ponadto związki zawodowe mają autonomiczne prawo do współtworzenia prawa pracy, np. poprzez zawieranie zakładowych układów zbiorowych pracy czy opiniowanie regulaminów. Który z tych punktów został naruszony decyzją o przeniesieniu gabloty w inne miejsce?

Pan Fróg tradycyjnie dorzuca ordynarne kłamstwo, pisząc, że „pracodawca nie dopełnił obowiązku przeprowadzenia konsultacji ze stroną związkową w zakresie uzgodnienia kwestii dotyczących gabloty”. Otóż p.o. Rektora odbył konsultacje w tej sprawie z przewodniczącymi uczelnianych organizacji związkowych. Wiemy, bo 22 stycznia br. nasz przewodniczący w tym spotkaniu uczestniczył. To, że Pan Fróg nie zgodził się na propozycję przeniesienia gabloty, nie oznacza, że pracodawca nie przeprowadził konsultacji. Nie jest też prawdą, że pracodawca okazał brak poszanowania „obowiązków informacyjnych wobec organizacji związkowej”. Oczywiście „Solidarność” została poinformowana o decyzji p.o. Rektora; opublikowany i ogłoszony został odpowiedni dokument. (Zupełnie czymś innym byłoby nieudzielenie informacji niezbędnych do prowadzenia działalności związkowej — za prof. Borka doświadczaliśmy tego nieustannie.)

Do sprytnych retorycznych chwytów Pana Fróga zaliczmy jeszcze zastosowaną przezeń figurę znaną jako zeugma: „[…] działania prowadzą do niszczenia struktur, idei oraz gabloty związku”. To jakby powiedzieć: „Pan X działa na szkodę, na nerwy i bez podstawy prawnej”.

Pan Fróg podkreśla historyczne znaczenie gabloty: stanowi ona „ważny symbol ciągłości, tradycji oraz pamięci o działalności związku”. Sama gablota i owszem, może być takim symbolem, ale jej lokalizacja już nie. Czy to nie Prezydent Nawrocki, którego podobizna dumnie zdobi gablotę, przeniósł Okrągły Stół z Pałacu Prezydenckiego? To oczywiście nie odbiera temu historycznemu obiektowi jego symbolicznej wartości.

Pan Fróg zaznacza w swoim proteście, że zarówno prof. Wojciech Bąk jak i Pani Aneta Wójcik są członkami „Solidarności”. To pocieszająca informacja, ponieważ jednoznacznie wskazuje na to, że „Solidarność” UKEN to nie to samo co osoba Pana Jana Fróga. Można się domyślać, że wiele osób w tej organizacji nie podziela poglądów i metod działania jej przewodniczącego.

Napisaliśmy powyżej, że decyzja o przeniesieniu gabloty to w oczach Pana Fróga zamach na wszystko, co święte. A z naszej perspektywy to jedynie odebranie niektórym związkowcom statusu świętej krowy. Każde działanie pracodawcy zmierzające do autentycznie równego traktowania związków zawodowych (np. poprzez umieszczenie ich tablic informacyjnych w jednym miejscu) należy rozumieć wyłącznie jako realizację obowiązków pracodawcy. Fakt, że poprzednie władze (prof. Borek i prof. Stawarz) przenieśli nasz związkowy ekran informacyjny w odległe, peryferyjne miejsce, był rzeczywistym atakiem na równe traktowanie związków zawodowych. Decyzja p.o. Rektora i Pani Kanclerz to jedynie przywrócenie normalności. Elementem tej normalności jest również to, że obecnie pracodawca zaczął normalnie rozmawiać z różnymi podmiotami, w tym ze wszystkimi związkami zawodowymi w Uczelni. Utrata nienależnych przywilejów niewątpliwie Pana Fróga bardzo boli.

Ze swojej strony zawsze będziemy wspierać wszelkie działania, które w naszej perspektywie służą pracownikom i Uczelni, a jednocześnie będziemy sprzeciwiać się działaniom, które w naszej ocenie są szkodliwe albo bezprawne – niezależnie od tego, kto akurat sprawuje władzę. Tym różnimy się od Pana Fróga, który za czasów rektora Karolczaka pisał:

Proszę zwrócić uwagę, że Uniwersytet jest naszym wspólnym dobrem, a nie gospodarstwem władcy i jego świty.

Oraz:

Ponawiamy nasze zastrzeżenia dotyczące dążeń Pana Rektora do sytuacji typowej dla oświeconego absolutyzmu (uczelnia to „ja”).

Oraz:

W konsekwencji bałagan i niekompetencja decydentów rzutuje na życie codzienne uczelni.

Wystarczyło jednak, że Pan Fróg stał się częścią „świty” rektora Borka i nagle „oświecony absolutyzm” oraz „bałagan i niekompetencja decydentów” (dobitnie wykazane przez liczne organy państwowe) przestały Panu Frógowi przeszkadzać. Nie dziwimy się, skoro – zdaniem prokuratury – Jan F. czerpał realne korzyści finansowe z tamtego układu.

A tymczasem otwieramy popcorn i oglądamy Wielką Bitwę o Gablotę.

Kategorie
Opinie i analizy

Komentarz do treści ostatecznej decyzji Ministra o odwołaniu prof. Borka

Zapoznaliśmy się dokładnie z treścią ostatecznej decyzji Ministra o odwołaniu prof. Piotra Borka z funkcji rektora UKEN. Uzasadnienie decyzji trudno określić inaczej niż druzgocące dla byłego rektora i jego pełnomocnika prawnego. Minister został dosłownie zasypany wnioskami i dokumentami, które w żaden sposób nie podważyły decyzji o zniesieniu prof. Borka z funkcji, bo po prostu nie miały związku z przedmiotową sprawą i były całkowicie chybione. Ilość argumentów nie przeszła w jakość. Minister stwierdził wprost, że argumenty podniesione we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy stanowią jedynie gołosłowną polemikę z ustaleniami organu pierwszej instancji. Chyba najzabawniejszym „dowodem” w sprawie, jaki przedstawił prof. Borek, był wydruk informacji ze strony Uczelni zatytułowanej „UKEN w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych polskich uczelni”, nawiązujący do ministerialnego raportu o wynikach rekrutacji na studia na rok akademicki 2024/2025. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni związek pomiędzy popularnością uczelni a łamaniem prawa przez rektora.

Nie będziemy odnosić się do argumentów natury formalno-technicznej, ale postaramy się pokrótce przedstawić główne argumenty (a raczej: pozorne argumenty) byłego rektora, skądinąd znane już z wielu innych okazji.

Prof. Piotr Borek nieustannie powoływał się na restrukturyzację Uczelni (robili to również jego gorliwi obrońcy, w tym szef pewnego związku zawodowego oraz pewien organ UKEN). Ale jak już wielokrotnie wskazywaliśmy, powoływanie się nie konieczność restrukturyzacji ma się nijak do zarzutów Ministra. Rektor został odwołany NIE za restrukturyzację i zwalnianie pracowników, ale za ŁAMANIE PRAWA. To, czy przy okazji w Uczelni miała miejsce restrukturyzacja, nie ma żadnego znaczenia, liczy się wyłącznie fakt łamania prawa przez rektora. Czy to tak trudno zrozumieć?

Jak słusznie wskazuje Minister,

Skarżący zdaje się nie dostrzegać, że efekt w postaci redukcji zatrudnienia w ramach prowadzonej w uczelni restrukturyzacji mającej na celu poprawę jej sytuacji finansowej, można było osiągnąć poprzez działania zgodne z prawem, respektując przy tym przepisy Kodeksu pracy, a wskazywana przez rektora chęć restrukturyzacji uczelni nie usprawiedliwia (i nie czyni zgodnym z prawem) naruszania praw pracowników.

Minister stwierdził, że od czasu podjęcia pierwszej decyzji przybyło prawomocnych orzeczeń sądów pracy i jest ich w tej chwili 15 (inne postępowania nadal się toczą). To jest fakt, a nie opinia czy też kontrowersyjna interpretacja tego czy innego przepisu. Rektor Borek łamał prawo – i o to w tej całej sprawie chodzi.

Bezprawne zwalnianie pracowników to jednak nie jedyny zarzut. Powołując się na ustalenia Państwowej Inspekcji Pracy, Minister stwierdził również złamanie art. 772 paragraf 4 Kodeksu pracy, polegające na braku uzgodnienia zmiany regulaminu wynagradzania z Komisją Międzyzakładową OZZ Inicjatywa Pracownicza przy UP i Nowej Erze. Można powiedzieć, że lekceważąc i ignorując naszą organizację związkową, prof. Borek kręcił bicz na samego siebie. A skoro już o tym mowa, warto też zauważyć, że wszystkie argumenty o rzekomo nieskutecznym powstaniu naszej Komisji Międzyzakładowej również były całkowicie chybione i bezpodstawne. Są zresztą wyroki sądowe, w których sądy orzekły w ten sam sposób. Jak pisze Minister, w aktach sprawy znajduje się Wypis z Rejestru Komisji Zakładowych, Międzyzakładowych i Środowiskowych podstawowych jednostek organizacyjnych związku zarejestrowanych przy Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „lnicjatywa Pracownicza”, z którego wynika, że Komisja Międzyzakładowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza” przy Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej i Nowej Erze została zarejestrowana w dniu 30 maja 2021. I koniec tematu.

Minister uznał bezprawne zwolnienia oraz brak konsultacji z Inicjatywą Pracowniczą za rażące naruszenia przepisów prawa. Jednocześnie wskazał na inne ewidentne złamanie prawa przez prof. Borka, którego jednak nie uznał za rażące. Chodzi o sprawę ocen pracowniczych. Minister pisze wprost: Powyższe stanowi jaskrawe (widoczne gołym okiem) naruszenie art. 128 ust. 3 PSWN stanowiącego, że „Kryteria przedstawia się nauczycielowi akademickiemu przed rozpoczęciem okresu podlegającego ocenie”. Złamanie przepisu ustawy było dla naszego związku „widoczne gołym okiem” od samego początku. Nasze stanowisko przedstawiliśmy ówczesnemu rektorowi dzień po wydaniu zarządzenia w tej sprawie.

Naprawdę chcieliśmy ustrzec pracowników i Uczelnię przed daleko idącymi skutkami tego naruszenia prawa, jednak bezskutecznie. To jeden z tych momentów, kiedy należy zadać pytanie o jakość doradztwa prawnego w Uczelni. Jesteśmy świadomi, że to nie uczelniany prawnik podejmuje decyzje, a rektor może podejmować decyzje wbrew opinii prawnika. Jednak trudno wyobrazić sobie, żeby dobry prawnik nie potrafił przekonująco wytłumaczyć rektorowi, że jego zarządzenie jest w tak oczywisty sposób niezgodne z ustawą i będzie miało dalekosiężne konsekwencje dla Uczelni, jej pracowników i dla samego rektora.

Na naszej stronie i w naszych pismach bardzo często pojawia się słowo „praworządność”. To nie jest puste hasło: władze instytucji publicznej są konstytucyjnie zobowiązane do przestrzegania prawa. Dlatego zgadzamy się z Ministrem, że naruszenie prawa przez organ władzy publicznej, w tym również przez rektora uczelni, powinno być oceniane szczególnie surowo. I dalej:

Jeżeli zatem organ ten wielokrotnie łamie obowiązujące przepisy, jak to miało miejsce w niniejszej sprawie, a w dodatku naruszenie to jest naruszeniem istotnym, skutkującym […] negatywnym następstwem dla uczelni i członków społeczności akademickiej, to niewątpliwie takie naruszenie prawa jest rażącym naruszeniem prawa, zarówno ze względu na charakter podmiotu, który się go dopuszcza, jak i ze względu na pełnioną przez niego funkcję.

Minister zwraca uwagę na naganną postawę byłego rektora, który posiadając już świadomość wcześniejszego naruszania prawa pracy nie zmienił praktyki i nadal konsekwentnie zwalniał pracowników z naruszeniem m.in. art. 30 $ 4 Kp, czym powielał wytykane mu w 2021 r. uchybienia proceduralne. W naszych wypowiedziach wielokrotnie podkreślaliśmy lekceważenie prawa przez prof. Borka i cieszymy się, że do podobnego wniosku doszedł Minister.

Decyzja Ministra „masakruje” – jak powiedziałaby młodzież – argument, jakoby postępowanie ws. odwołania prof. Borka było bezprzedmiotowe, ponieważ zostało wszczęte po rozpoczęciu jego drugiej kadencji. Był to argument podnoszony m. in. przez Radę Uczelni (patrz stanowisko Rady Uczelni wobec wszczęcia przez Ministra Nauki postępowania administracyjnego w sprawie odwołania prof. dr hab. Piotra Borka z funkcji rektora).

Rada Uczelni bardzo aktywnie zaangażowała się w obronę byłego rektora, posiadając przecież wiedzę o wyrokach sądowych i wielu innych nieprawidłowościach. Oprócz wspomnianego wyżej stanowiska z 9 września 2024 r., Rada wydała stanowisko z 14 stycznia 2025 r., gdzie czytamy m. in.:

Rada Uczelni UKEN stoi na stanowisku, że wszczęcie i dalsze prowadzenie przez Ministra Nauki postępowania w sprawie odwołania prof. dr. hab. Piotra Borka z funkcji Rektora UKEN z 2 września 2024 nie ma uzasadnienia prawnego i faktycznego.

Wyroki sądowe nie robiły na Radzie żadnego wrażenia. Podobnie w piśmie do Ministra z 5 marca 2025 r.:

Ponawiamy także jednocześnie i podtrzymujemy stanowisko, w myśl którego dalsze prowadzenie przez Ministra Nauki postępowania w sprawie odwołania prof. dr. hab. Piotra Borka z funkcji Rektora UKEN podjęte 2 września 2024 nie ma uzasadnienia prawnego i faktycznego.

W innym piśmie (z 7 lipca 2025 r.) prof. Dariusz Rott domagał się od Ministra uwzględnienia stanowisk Rady Uczelni UKEN.

Zauważmy, że Rada Uczelni nie wydała stanowiska, kiedy bezprawnie zwalniano pracowników. Nie wydała stanowiska, kiedy swoim zarządzeniem ws. ocen okresowych prof. Borek złamał ustawę w sposób „widoczny gołym okiem” (przypomnijmy, że w skład Rady wchodzi prawnik). Jeśli milczała w tych sprawach, to w celu zachowania przynajmniej pozorów bezstronności powinna również milczeć w sprawie postępowania przeciwko prof. Borkowi. Ale Rada Uczelni ma swoje priorytety: ostatnio np. wiele czasu poświęciła przypadkowej, kilkuminutowej obecności naszego przewodniczącego w pokoju osobowym na Uczelni, w którym nasz przedstawiciel uczestniczył w zdalnym posiedzeniu Rady Uczelni. To jest przecież Ważna Sprawa, co tam 15 wyroków przeciwko rektorowi. Na ostatnim posiedzeniu przewodniczący Rady skonstatował ponadto, że pewien absurdalny anonim o „maślanych oczach” p.o. Rektora to zasługujący na uwagę dokument z poważnymi zarzutami. Ot, taką mamy Radę, nic nie poradzisz. (Nasz przedstawiciel w Radzie złożył protest przeciwko zajęciu się tym anonimem przez prof. Rotta.)

Warto na marginesie dodać, że w ostatnich dniach do członków Senatu napisał prof. Grzegorz Przebinda, który został pozbawiony mandatu członka Rady Uczelni UKEN w 2021 r. Prof. Przebinda był jedną z pierwszych osób, które publicznie i jednoznacznie zwróciły uwagę na sposób sprawowania władzy przez ówczesnego rektora, a zarazem jedną z pierwszych, które osobiście doświadczyły działań, które dziś można określić jako niezgodne z prawem lub co najmniej rażąco sprzeczne ze standardami życia akademickiego. Jak czytamy w jego wiadomości,

wygaszenia mojego mandatu przez rektora Piotra Borka oraz późniejsza postawa przewodniczącego Rady Uczelni, profesora Dariusza Rotta, mają znaczenie nie tylko dla przeszłości Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, lecz także pozostają istotne dla jego obecnego funkcjonowania, a także dla funkcjonowania całej wspólnoty Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Jeśli bowiem nie zostaną rzetelnie wyjaśnione i sprostowane wątpliwości dotyczące wydarzeń z przeszłości, także teraźniejszość i przyszłość uczelni mogą rozwijać się w kierunku odbiegającym od wspólnych oczekiwań. Nieprzypadkowo George Santayana zauważył, że kto nie przemyśli swojej historii, może być zmuszony ją powtarzać.

Jego głos ma znaczenie szczególne, ponieważ pokazuje, że sygnały ostrzegawcze pojawiły się bardzo wcześnie i nie były jedynie późniejszą interpretacją wydarzeń, lecz realnym alarmem formułowanym już na początku całego procesu.

* * *

Szanowni Państwo, pomimo dotkliwych represji, przez te wszystkie lata wytrwaliśmy dla Państwa broniąc praw pracowniczych i praworządności. Byliśmy całkowicie osamotnieni, inne związki zawodowe albo aktywnie wspierały prof. Borka w jego bezprawnych działaniach, albo siedziały cicho. Instytucje państwowe potwierdziły większość z nieprawidłowości, na które wskazywaliśmy przez ostatnie lata. Trwało to długo, ale nareszcie Uczelnia ma szanse wyjść na prostą. Nie zmarnujmy tej szansy.

Kategorie
Informacje

Prof. Piotr Borek ostatecznie odwołany z funkcji

Dzisiaj mieliśmy okazję zapoznać się z pismem z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które jednoznacznie potwierdza, że decyzją z 4 marca 2026 r. Minister podtrzymał swoją wcześniejszą decyzję o odwołaniu prof. Piotra Borka z funkcji rektora UKEN. Tym samym decyzja ta uprawomocniła się i ma charakter ostateczny. Prof. Borek może jeszcze zaskarżyć decyzję Ministra do sądu administracyjnego, jednak nie wstrzymuje to wykonania decyzji, na co jasno wskazuje ministerstwo w swoim piśmie.

Całe postępowanie administracyjne ws. odwołania prof. Borka trwało niezwykle długo (w sumie półtora roku), co wynikało przede wszystkim z nieustannych prób przedłużania postępowania ze strony prof. Borka (za pośrednictwem jego pełnomocnika prawnego). Prof. Borek nigdy nie wziął na siebie odpowiedzialności za cały szereg działań, które naruszały przepisy prawa.

To jednak nie koniec rozliczania byłego rektora z jego karygodnych działań. Wciąż toczy się postępowanie sądowe, w którym jest on osobą obwinioną. Uczelnia może podjąć działania w celu odzyskania pieniędzy, które prof. Borek bezprawnie wydawał z kasy Uczelni na finansowanie obsługi prawnej postępowania administracyjnego. Przy ministrze toczy się również postępowanie dyscyplinarne przeciwko prof. Borkowi za niewykonywanie wyroków sądowych nakazujących przywrócenie do pracy bezprawnie zwolnionych pracowników. Ponadto nie można wykluczyć, że działania przeciwko byłemu rektorowi podejmie prokuratura. Jak wiadomo, zarzuty karne usłyszały na razie trzy osoby blisko współpracujące z prof. Borkiem: Jan F., Robert S. i Rafał A.

Czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek złudzenia na temat destrukcyjnego układu, który istniał za czasów prof. Borka? Najwyższa pora, żeby wszyscy, którzy aktywnie wspierali tamten układ, przejrzeli wreszcie na oczy. A kłamcom i manipulantom, który wciąż próbują ratować swoje wpływy na Uczelni, należy powiedzieć stanowcze DOŚĆ!

Działania na szkodę Uczelni muszą zostać rozliczone. Ale patrzmy przede wszystkim w przyszłość: przed nami ciężka praca zmierzająca do naprawy wszystkiego, co zostało za rządów prof. Borka zepsute, poczynając od przywrócenia praworządności w Uczelni. Nie będzie łatwo: społeczność UKEN jest podzielona i nikt nie ma cudownej recepty na rozwiązanie wszystkich problemów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Będziemy się spierać, będziemy popełniać błędy. Ale wierzymy, że w Uczelni przeważają ludzie dobrej woli; ludzie, którzy wiedzą, że czas autorytarnych rządów przy wsparciu wąskiej grupy beneficjentów minionego układu muszą się skończyć. Czas odbudować wzajemne zaufanie wokół dobra wspólnego, jakim jest nasza Uczelnia.