Publikujemy odpowiedź dr. hab. Tomasza Sikory, prof. UKEN, na wystąpienie prof. Dariusza Rotta podczas ostatniego posiedzenia Senatu. Poniższy tekst został wcześniej wysłany przez prof. Sikorę do członków Senatu UKEN.
Kraków, 5 czerwca 2026 r.
Odpowiedź na wystąpienie Przewodniczącego Rady Uczelni UKEN na posiedzeniu Senatu 25 maja 2026 roku
Z oburzeniem przyjąłem wystąpienie przewodniczącego Rady Uczelni, prof. Dariusza Rotta, na posiedzeniu Senatu 25 maja br., czemu zresztą dałem wyraz bezpośrednio po tym wystąpieniu. W swoim krasomówczym stylu prof. Rott deklaruje, że Rada Uczelni wchodzi „w spokojny dialog”, przeciwstawia się zdecydowanie „eskalowaniu manipulacji i agresywnej perswazji” oraz „nie podsyca sporów”. Równolegle do tych deklaracji przewodniczący RU przypuszcza atak na dwóch wymienionych z nazwiska Senatorów, w tym na moją osobę. Nietrudno zgadnąć, że to właśnie wymienionym Senatorom prof. Rott przypisuje „eskalowanie manipulacji i agresywnej perswazji”. Jak pogodzić taką postawę z twierdzeniem, jakoby Rada – w tym zwłaszcza prof. Rott – nie podsycała sporów? Zwróciła na to uwagę prof. Nowakowska, która na posiedzeniu Senatu uznała, że oświadczenie przewodniczącego RU miało de facto charakter walki politycznej, a nie merytorycznej wypowiedzi. Piękne deklaracje prof. Rotta niewiele mają wspólnego z faktycznym celem retoryczno-politycznym jego wystąpienia, nad czym głęboko ubolewam.
„Spokojnemu dialogowi” (jest to wyrażenie, które występuje w oświadczeniu kilkakrotnie) nie służy lekceważący, protekcjonalny ton wypowiedzi prof. Rotta (patrz zalecenie lektury klasycznej książki Umberto Eco) ani sprowadzanie krytyki działań i zaniechań Rady Uczelni do „negatywnych emocji”. Nie o emocje chodzi, ale o rzetelną i opartą na faktach ocenę funkcjonowania Rady, do której każdy Senator i każdy członek wspólnoty UKEN ma pełne prawo.
Prof. Rott ma w Senacie głos doradczy. Wygłoszone oświadczenie zawierało obszerne fragmenty, które nie mają charakteru doradczego ani informującego o działaniach Rady Uczelni. Zabieranie Senatorom cennego czasu poprzez cytowanie wyrwanych z kontekstu i nieznanych Senatorom wypowiedzi z mediów społecznościowych oraz wchodzenie w indywidualną polemikę z taką lub inną opinią jest ewidentnym wykroczeniem poza rolę, jaką w Senacie pełni przewodniczący Rady Uczelni. Uważam, że „Prześwietnemu Senatowi” należą się z tego powodu przeprosiny, tym bardziej że prof. Rott sam daje Senatowi rady dotyczące „lepszego zarządzania czasem”.
Poniżej odnoszę się w kilku punktach do niektórych fragmentów wystąpienia prof. Rotta.
1) Muszę szczerze przyznać, że twierdzenie prof. Rotta, jakoby Rada Uczelni nie przejawiała jakiejkolwiek stronniczości, wywołało moje niekłamane rozbawienie. (Gwoli ścisłości: myślę o radzie poprzedniej jak i obecnej kadencji; ich skład w dużej mierze się pokrywa.) Ani kolegialność tego organu, ani demokratyczny (poprzez głosowanie) sposób podejmowania uchwał nie wykluczają stronniczości, z jaką Rada podejmowała swoje decyzje. Można domniemywać, że stronniczość ta wynika, po pierwsze, z jednolitości ideologicznej członków Rady, zwłaszcza po usunięciu z jej składu prof. Przebindy i prof. Błachowskiego, a po drugie z absolutnej lojalności względem jednej osoby: prof. Piotra Borka, niezależnie od obciążających go wyroków sądowych.
O stronniczości Rady świadczy dobitnie zablokowanie startu prof. Trojańskiego w wyborach na funkcję rektora w 2024 r. I nie wnikam w to, jak rozłożyły się wówczas głosy członków Rady, ponieważ istotny jest faktyczny efekt jej działań jako organu Uczelni. Przy okazji warto dodać, że incydent ten został zauważony przez kontrolerów NIK, o czym prof. Rott – obficie cytujący inne fragmenty raportu – jakoś nie wspomina:
Należy zwrócić uwagę, że w 2024 r. wykluczono z procesu wyborczego jedynego kontrkandydata dla Rektora, który uzyskał wcześniej pozytywną opinię Senatu Uczelni kierując się postanowienia regulaminu wyborów i regulaminu Rady Uczelni w kadencji 2021-202435, a nie postanowieniami statutu.
Raport NIK mówi w zasadzie tyle, że wskazanie w wyborach rektora prof. Borka (i zarazem brak wskazania prof. Trojańskiego) odbyło się bez podstawy prawnej, z czego tak światłe grono jak członkowie Rady Uczelni, wspomagani przez uczelnianą Panią Mecenas, powinni chyba zdawać sobie sprawę. Nie od rzeczy będzie też przypomnieć, że podczas sławetnego posiedzenia Rady przyjęła ona – bez jakiejkolwiek podstawy prawnej – uchwałę o niewskazaniu prof. Trojańskiego, który to fakt prof. Rott starał się później usilnie tuszować, ponieważ nie najlepiej świadczył o wiedzy i kompetencji Rady, a w szczególności jej przewodniczącego.
Ale zablokowanie startu prof. Trojańskiego w wyborach to drobiazg w porównaniu ze skalą stronniczości, jaką RU UKEN wykazała się w związku z postępowaniem ws. odwołania prof. Piotra Borka z funkcji rektora za uporczywe i rażące naruszenie przepisów prawa. Nie będę po raz kolejny przytaczał stanowisk, pism i wniosków, które Rada kierowała do ministra nauki i do społeczności UKEN. Napiszę tu tylko, że wszystkie te dokumenty pokazują, że Rada Uczelni występowała de facto w roli adwokata prof. Borka, powielając dokładnie tę samą narrację, którą w ramach postępowania administracyjnego prezentował prawnik reprezentujący prof. Borka.
Prof. Rott lubi w całkowicie dowolny sposób interpretować kompetencje Rady Uczelni, często tłumacząc brak określonych działań brakiem kompetencji w danym zakresie. Ale w ramach której kompetencji i na podstawie jakiego przepisu RU UKEN włączyła się do postępowania administracyjnego, w którym nawet Uczelnia – ani tym bardziej Rada – nie była stroną? Zostało stwierdzone, że postępowanie administracyjne toczyło się przeciwko osobie fizycznej, a zatem wystąpienia Rady Uczelni miały charakter obrony osobistego interesu Piotra Borka, a nie działania dla dobra uczelni i na jej rzecz.
W moim przekonaniu właściwie (czyli przede wszystkim etycznie) funkcjonująca rada uczelni powinna była a) potępić wszelkie potwierdzone prawomocnymi wyrokami sądów przypadki łamania prawa w UKEN oraz b) zachować całkowitą neutralność w trakcie postępowania administracyjnego ws. odwołania rektora Borka. Tylko taka postawa – potwierdzająca bezstronność i przywiązanie do praworządności – dawałaby Radzie moralny mandat do dalszego sprawowania swojej funkcji. Brak jednoznacznego potępienia bezprawia można interpretować właściwie tylko w jeden sposób: jako milczące przyzwolenie. I to jest główny powód, dla którego twierdzę i nadal będę twierdzić, że Rada Uczelni się skompromitowała, a jej członkowie powinni honorowo ustąpić ze swoich funkcji.
To nie są „negatywne emocje”, Panie Przewodniczący, tylko trzeźwa, rzeczowa ocena działalności Rady, do której mam pełne prawo.
2) W swoim wystąpieniu prof. Rott przywołuje – oczywiście nie w pełnym brzmieniu, żeby ukryć prawdziwy sens zdania – podpisany przeze mnie komentarz pod jednym z wpisów na stronie „Inicjatywy Pracowniczej”. Oto pełne zdanie z mojego komentarza:
Jak Rada, której rektor Borek nie raczył nawet przedstawiać do zatwierdzenia sprawozdań z wykonania planu rzeczowo-finansowego, mogła tak gorliwie zaangażować się w obronę prof. Borka po wszczęciu postępowania ws. jego odwołania?
Sens zdania, Panie Przewodniczący, jest następujący: prof. Borek nie wykonywał względem Rady swoich obowiązków – czyli traktował ją z lekceważeniem – a mimo to Rada z wielkim zapałem zaangażowała się w jego obronę i nigdy się z tego stanowiska nie wycofała. Taka postawa świadczy o nieszanowaniu organu, jakim jest Rada Uczelni, przez – niestety – samych jej członków. I jest to jeden z wielu powodów, dla których uważam, że Rada się skompromitowała.
Jednocześnie przyznaję, że w komentarzu pojawia się nieścisłość: rektor Borek nie przedstawiał Radzie do zatwierdzenia sprawozdań z realizacji strategii Uczelni. Oczywiście główny argument zawarty w komentarzu pozostaje nienaruszony: rektor Borek lekceważył Radę, a ta milcząco akceptowała ów stan rzeczy. Wzmianka o planach rzeczowo-finansowych nie jest jednak przypadkowa: jak wskazuje raport NIK, były rektor nie raczył również przedstawiać Radzie do zaopiniowania zmian w planie rzeczowo-finansowym, co powinien był robić. Uwaga prof. Rotta pozwoliła mi zatem doprecyzować i wzmocnić mój argument: przykładów lekceważenia Rady przez ówczesnego rektora było więcej. Dziękuję zatem prof. Rottowi za wychwycenie tej nieścisłości, którą niniejszym prostuję. (W chwili upublicznienia niniejszego oświadczenia sprostowanie pojawi się również pod moim komentarzem na stronie „Inicjatywy Pracowniczej”.)
3) Cytat z oświadczenia prof. Rotta:
Podobnie mija się z prawdą Senator Sikora, pytając retorycznie: „W jaki sposób Rada opiniowała projekt strategii uczelni, skoro przyjęła tak katastrofalny dokument?”
Z całą pewnością nie mijam się z prawdą, Panie Przewodniczący, ponieważ naprawdę uważam przyjętą w roku 2023 strategię rozwoju Uczelni za dokument katastrofalny. Ten pogląd wyraziłem – wówczas jako członek Senatu z głosem doradczym – na posiedzeniu tego organu, podczas którego dokument ten został przyjęty. Krytykowałem go dokładnie za to samo, na co wskazuje raport NIK: za ogólnikowość oraz brak jasno określonych celów wraz z harmonogramem i konkretnymi sposobami ich osiągnięcia. Skrytykowałem również fakt, że plan wdrażana strategii został przed Senatem zatajony (czyli nie został poddany pod głosowanie). Za przykład świetnie przygotowanej strategii uczelni podałem wówczas strategię Uniwersytetu Jagiellońskiego. Swoje zdanie podtrzymuję, a jednocześnie ubolewam, że opiniując projekt strategii Rada Uczelni nie dostrzegła tak istotnych, oczywistych wad i nie przyczyniła się w żaden sposób do udoskonalenia dokumentu.
Prof. Rott pisze z przekąsem tak: „elementarna znajomość Statutu UKEN wykazuje, że uchwalanie (przyjmowanie) strategii Uczelni i zatwierdzanie sprawozdania z jej realizacji oraz wyznaczanie kierunków działalności Uczelni to kompetencja Senatu.” Odpowiem z przekąsem: elementarne zrozumienie procesu opiniowania dokumentu zakłada jego arcyuważną lekturę i sformułowanie ewentualnych rekomendacji w celu jego udoskonalenia, chyba że dokument jest już od początku doskonały w formie i treści (nie był). Tego można by oczekiwać od „rady mędrców”, którą w pewnym sensie jest w zamierzeniu rada uczelni. Przytaczając swój argument prof. Rott właściwie uderza w potrzebę istnienia Rady, no bo skoro strategię i jej realizację zatwierdza Senat, to po co w ogóle Rada ma cokolwiek opiniować? Przypomnę: zgodnie z ustawą „członkowie rady uczelni kierują się dobrem uczelni i działają na jej rzecz”. W tym właśnie duchu RU UKEN powinna była w swojej opiniodawczej roli zrobić wszystko, żeby strategia rozwoju – dokument o fundamentalnym znaczeniu dla funkcjonowania uczelni — była dokumentem jak najwyższej jakości. Oczywiście obowiązek taki spoczywa również na Senacie.
4) Wspomniałem już o swobodzie, z jaką prof. Rott jednoosobowo decyduje, co wchodzi w zakres zainteresowania Rady, a co nie. Nawet jeśli uznamy, że ma do tego prawo jako przewodniczący tego organu, to przecież fakt ten w żaden sposób nie wyklucza innego podejścia do roli Rady, o czym zresztą świadczą zupełnie inne koncepcje funkcjonowanie rad w innych uczelniach. Merytoryczny spór sprowadza się w dużej mierze do interpretacji wyrazu „monitorowanie” w zapisie ustawy: do zadań rady uczelni należy „monitorowanie gospodarki finansowej uczelni” oraz „monitorowanie zarządzania uczelnią”.
Według Słownika Języka Polskiego PWN monitoring (bo w tej formie występuje tam interesujący nas termin; uznaję, że jest to synonim monitorowania) oznacza „stałą obserwację i kontrolę jakichś procesów lub zjawisk”. W polskim systemie prawnym nie istnieje jedna ustalona definicja „monitorowania”, ale z całą pewnością należy ten termin odróżnić od „kontroli” i „nadzoru”. Nadzór obejmuje zwykle wydawanie wiążących poleceń, uchylanie aktów lub stosowanie sankcji – te uprawnienia w systemie szkolnictwa wyższego posiada minister. Kontrola ma najczęściej charakter jednorazowy (choć może być to czynność okresowo powtarzalna) i najczęściej prowadzi do wydawania zaleceń pokontrolnych, względnie (jeśli prawo to precyzuje) do wydawania jednostronnych decyzji. (Rada uczelni z całą pewnością nie posiada uprawnień nadzorczych ani kontrolnych w sensie przedstawionym powyżej.) Powszechnie przyjmuje się, że monitorowanie ma z kolei charakter informacyjno-oceniający. Istotna jest celowość monitorowania: nie może ograniczać się ono wyłącznie do biernej obserwacji, która w praktyce nie ma żadnego skutku i żadnego znaczenia. Monitorowanie polega na zbieraniu – systematycznie i w sposób ciągły – wiarygodnych informacji o stanie i przebiegu danego procesu lub zjawiska (np. zarządzania uczelnią i jej finansami) w celu wykrywanie zagrożeń i nieprawidłowości. Rada uczelni nie podejmuje decyzji zarządczych i nie może wydawać innym organom poleceń, ale na podstawie dostępnych informacji może i powinna oceniać procesy decyzyjne, organizacyjne, kadrowe, strategiczne i operacyjne w ramach zarządzania uczelnią. Przecież rada uczelni nie jest urządzeniem monitorującym uczelniane korytarze, a czynność monitorowania musi w tym przypadku mieć jakieś wymierne efekty; nie bez powodu ustawodawca przyznał radzie praktycznie nieograniczony dostęp do dokumentów uczelni. Mówiąc najprościej: rada uczelni powinna dogłębnie interesować się tym, co dzieje się w uczelni, i w odpowiedni sposób reagować (ostrzegać, wskazywać, rekomendować).
Wróćmy do oświadczenia prof. Rotta i prześledźmy, jak konstruuje on swój wywód. Najpierw tworzy „chochoła”, wymieniając oczekiwania, które są rzekomo kierowane pod adresem Rady, a następnie bezlitośnie się z tym chochołem rozprawia. I tak na przykład prof. Rott stwierdza, że „Rada Uczelni nie jest organem kontroli zarządczej UKEN, mimo oczekiwań niektórych Senatorów”. Ja osobiście nie spotkałem się z takimi oczekiwaniami. Byłyby one absurdalne, bo Rada nie zarządza uczelnią, a zatem nie prowadzi kontroli zarządczej. Ale w ramach monitorowania Rada powinna, w moim przekonaniu, na bieżąco sprawdzać, czy taka kontrola jest w ogóle prowadzona i czy jest prowadzona należycie, zgodnie z najlepszymi praktykami. Zresztą sam prof. Rott zdaje się przychylać do tego poglądu, ponieważ zapowiada zajęcie się przez Radę „zagadnieniem kontroli zarządczej i audytu wewnętrznego Uczelni”. Pytanie: czy rada podejmowała ten temat również w okresie, kiedy funkcję rektora pełnił prof. Piotr Borek, czyli wtedy, kiedy kontrola zarządcza – według NIK – praktycznie nie istniała?
Podobnie ma się rzecz z zaleceniami NIK: nikt nie oczekuje, że będą one realizowane przez Radę Uczelni. Jednocześnie prof. Rott przyznaje, że „w trakcie rozmów i konsultacji z kierownictwem Uczelni – w ramach naszej kompetencji monitorowania zarządzania Uczelnią – zwrócono uwagę, by z należytą starannością zrealizować zalecenia NIK”. Moje pytanie brzmi: czy Rada w podobny sposób rekomendowała byłemu rektorowi realizację wyroków sądowych i zaleceń Państwowej Inspekcji Pracy? Nie są mi znane takie przypadki.
Warto przy okazji przypomnieć, że w maju 2021 roku Rada Uczelni przyjęła stanowisko, w którym apelowała do ówczesnego rektora Borka o „zweryfikowanie podjętych w ostatnich tygodniach, odbieranych jako krzywdzące, decyzji personalnych dotyczących pracowników Uczelni”. I dalej:
Uważamy, że polityka kadrowa powinna być prowadzona w oparciu o jasne, znane wcześniej kryteria, a rozwiazywanie umów o pracę powinno przebiegać zgodnie z kulturą akademicką.
I jeszcze dalej:
Zdecydowanej poprawy wymaga również polityka informacyjna władz Uczelni, którą oceniamy jako chaotyczną.
Przytoczona uchwała wyraźnie pokazuje, że jeszcze w maju 2021 r. prof. Rott inaczej rozumiał rolę Rady Uczelni, przyznając jej prawo do wypowiadania się w ważnych kwestiach dotyczących funkcjonowania Uczelni i do punktowania nieprawidłowości. Późniejsza działalność Rady, jak również liczne wypowiedzi jej przewodniczącego, wskazują na całkowitą rezygnację z tak rozumianej roli Rady i na całkowitą akceptację działań prof. Borka. Od tamtego czasu Rada bardzo wybiórczo decyduje, w których sprawach powinna zająć stanowisko (odwołanie prof. Borka), a w których nie (łamanie prawa w Uczelni).
Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jeden fragment z oświadczenia Pana Przewodniczącego:
Już w styczniu 2026 r. wyrażałem wolę, by zorganizować wspólne i konstruktywne posiedzenie Rady Uczelni i Senatu UKEN, […] by poszukiwać optymalnych rozwiązań w zakresie budowania jakości działań w Uczelni i rozwoju Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.”
Doskonała inicjatywa – szkoda, że prof. Rott nie miał podobnie konstruktywnych propozycji dotyczących “optymalnych rozwiązań w zakresie budowania jakości działań w Uczelni i rozwoju Uniwersytetu” w czasach rektora Borka.
5) Uważam, że niedopuszczalne jest ingerowanie w wewnętrzne funkcjonowanie niezależnego podmiotu, jakim jest związek zawodowy „Inicjatywa Pracownicza”. Za taką ingerencję uznaję (skądinąd w oczywisty sposób złośliwą) sugestię, aby wymiana informacji w Prezydium związku była „efektywna”. Rekomenduję Panu Przewodniczącemu daleko idącą powściągliwość w formułowaniu podobnych „dobrych rad” w przyszłości.
Reasumując, nigdy nie ukrywałem swojej opinii na temat działalności Rady Uczelni UKEN obecnej i poprzedniej kadencji. W moim przekonaniu Rada przynajmniej kilkakrotnie postąpiła na szkodę Uczelni, co uzasadniam następująco:
- Rada konsekwentnie ignorowała coraz liczniejsze i poważniejsze nieprawidłowości na Uczelni za rządów prof. Borka;
- Rada nie zachowała bezstronności, opowiadając się stanowczo (i wielokrotnie) po stronie prof. Borka w postępowaniu ws. jego odwołania z funkcji rektora;
- Rada z niemerytorycznych powodów zablokowała start prof. Trojańskiego w wyborach na rektora UKEN;
- Rada nigdy nie potępiła ewidentnych i dowiedzionych przypadków łamania prawa w UKEN.
To, że publicznie wyrażam swoją krytyczną opinię na temat działalności Rady, nie upoważnia jej przewodniczącego do wygłaszania personalnych ataków na moją osobę na forum Senatu UKEN. Wdawanie się w personalne polemiki o wyraźnym politycznym zabarwieniu nie przystoi przewodniczącemu tak szacownego gremium jak Rada Uczelni.
Prof. Rott napisał w protekcjonalnym tonie: „od filologa wymagam precyzji słowa”. A ja oczekuję od przewodniczącego Rady Uczelni nie krasomówczych popisów, tylko odpowiednio wysokich kwalifikacji etycznych, faktycznej a nie deklaratywnej bezstronności oraz wytężonej pracy na rzecz i dla dobra całej Uczelni, a nie wybranych osób.
Dr hab. Tomasz Sikora, prof. UKEN
Senator

7 odpowiedzi na “Odpowiedź prof. Sikory na wystąpienie Przewodniczącego Rady Uczelni UKEN”
Jedno dopowiedzenie do punktu 3) w moim oświadczeniu. Wiem, że Przewodniczącemu Rottowi chodziło o użycie przeze mnie wyrazu “[Rada] przyjęła”. Proszę bardzo, możemy się bawić w filologiczne gierki: prof. Rott doskonale wie, że w Statucie mowa o uchwalaniu strategii uczelni przez Senat. W swoim wystąpieniu prof. Rott najpierw przywołuje właściwy termin, a następnie — dokonując manipulacji — zrównuje semantycznie wyraz “uchwala” z wyrazem “przyjmuje”. Owszem, są konteksty, w których obydwa wyrazy można stosować wymiennie. Jednak w potocznym użyciu “przyjmować” może oznaczać tyle co akceptować w zaproponowanej formie (np. “przyjąć przeprosiny”). Dla prof. Rotta “przyjąć” to synonim “uchwalić”, a dla mnie (w tym konkretnym kontekście) to raczej synonim wyrażenia “zaopiniować pozytywnie bez wskazania istotnych wad dokumentu”. Nawiasem mówiąc, opinia o strategii uczelni też jest przyjmowana w formie uchwały; tutaj można zapoznać się z jej treścią: https://bip.uken.krakow.pl/wp-content/uploads/sites/11/2022/12/UCHWA%c5%81A-RU-NR-12.pdf. Każdy może ocenić, jak bardzo napracowała się Rada nad swoją opinią.
Skoro prof. Rott tak uważnie studiuje moje komentarze, to zwrócę się do niego z prostym apelem: Panie Przewodniczący, proszę wreszcie przestać czepiać się słówek i zacząć odpowiadać na kluczowe kwestie związane z funkcjonowaniem Rady pod Pana przewodnictwem. Nie można do końca życia udawać, że nic się nie stało, a Rada działała wzorowo. Przyznanie się do błędów — nawet poważnych — będzie działać wyłącznie na Pańską korzyść. Tylko skrucha daje Panu szansę, że zostanie Pan zapamiętany inaczej niż li tylko jako przyboczny byłego rektora Borka i współpatron bardzo szkodliwego dla Uczelni układu.
Dla całości obrazu przypomnę, że pierwsze stanowisko Rady Uczelni, bardzo krytyczne wobec rektora Borka, zostało ogłoszone jeszcze z moim pełnym udziałem. Miało to miejsce 22 kwietnia 2021 roku. I tutaj może profesor Dariusz Rott – jeśli czytasz ten mój komunikat, Darku – przypomni, która to z prawniczek ówczesnego Uniwersytetu Pedagogicznego chciała zablokować publikację tego stanowiska na stronie internetowej Rady Uczelni. Sam już tego nie pamiętam. Na dobro ówczesnego przewodniczącego Rady Uczelni muszę jednak zapisać, że dopiął swego i komunikat ukazał się ostatecznie 12 maja 2021.
Początkowo przeciwny przyjęciu tego dokumentu był również dr hab. Krzysztof Gurba. Zapowiadał nawet zgłoszenie votum separatum. Gdy jednak zażądałem, aby owo votum zostało opublikowane wraz ze stanowiskiem, ostatecznie wycofał się z tego zamiaru i zagłosował za jego przyjęciem.
Przytaczam to stanowisko in extenso także dlatego, że na stronie Rady Uczelni figuruje ono pod mało mówiącym tytułem: „Uchwała nr 2/2021 w sprawie przyjęcia stanowiska w kwestii działań stabilizacyjnych podejmowanych przez władze Uniwersytetu”. Jakich działań stabilizacyjnych? Patrząc z dzisiejszej perspektywy, należałoby raczej mówić o działaniach antystabilizacyjnych.
STANOWISKO
Rady Uczelni Uniwersytetu Pedagogicznego
im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie
z 22 kwietnia 2021 roku
w kwestii działań stabilizacyjnych podejmowanych przez Władze Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie
Rada Uczelni przyjmuje do wiadomości informacje o sytuacji finansowej Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz o podejmowanych działaniach, przedstawione szczegółowo przez Rektora, Kanclerza i Kwestora na posiedzeniu Rady 22 kwietnia 2021 roku.
Głęboką troską napawa nas przedstawiona sytuacja finansowa uczelni. Podjęte i planowane działania Władz mają skutkować odzyskaniem stabilności finansowej.
Rada w ramach swoich kompetencji wynikających z § 30 ust. 5 Statutu Uczelni rekomenduje Rektorowi:
– cykliczne i pełne informowanie całej społeczności akademickiej, w tym także Rady Uczelni, innych organów UP, zgodnie z ich kompetencjami, o stanie finansowym Uczelni oraz przebiegu realizacji działań stabilizacyjnych (wewnętrzna polityka informacyjna w tym zakresie wydaje się zdecydowanie niewystarczająca);
– zaplanowanie odpowiedniej perspektywy czasowej podejmowanych działań, z uwzględnieniem wyników trwającego ustawowego audytu zewnętrznego za rok 2020;
– uwzględnianie w polityce kadrowej wszelkich uwarunkowań formalnoprawnych, w tym ocen pracowniczych, prawa pracy oraz dobrych zasad w stosunkach międzyludzkich;
– zaniechanie określania podejmowanych działań mianem „programu naprawczego” (nie jest to bowiem program naprawczy w rozumieniu art. 418 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, Dz. U. poz. 1668 z późn. zm.).
Przewodniczący Rady Uczelni
Prof. dr hab. Dariusz Rott
https://radauczelni.uken.krakow.pl/dokumenty/uchwaly/](https://radauczelni.uken.krakow.pl/dokumenty/uchwaly/
Dodam jeszcze dziś koniecznie, o czym nie miałem świadomosci 22 IV 2021, bo stosowny audyt pojawił się póżniej, iż także ta apokaliptyczna wizja finansowa UP, była manipulacją ówczesnego rektora i kanclerza.
A Rada do tej pory podtrzymuje tę manipulację, bo to przecież mit założycielski Borkowego układu.
pełna racja Panie Profesorze Sikora
Ciekawe, czy do tej arcyrzeczowej repliki przewodniczący Rott się ustosunkuje, punkt po punkcie.