Kategorie
Opinie i analizy

Komentarz do treści ostatecznej decyzji Ministra o odwołaniu prof. Borka

Zapoznaliśmy się dokładnie z treścią ostatecznej decyzji Ministra o odwołaniu prof. Piotra Borka z funkcji rektora UKEN. Uzasadnienie decyzji trudno określić inaczej niż druzgocące dla byłego rektora i jego pełnomocnika prawnego. Minister został dosłownie zasypany wnioskami i dokumentami, które w żaden sposób nie podważyły decyzji o zniesieniu prof. Borka z funkcji, bo po prostu nie miały związku z przedmiotową sprawą i były całkowicie chybione. Ilość argumentów nie przeszła w jakość. Minister stwierdził wprost, że argumenty podniesione we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy stanowią jedynie gołosłowną polemikę z ustaleniami organu pierwszej instancji. Chyba najzabawniejszym „dowodem” w sprawie, jaki przedstawił prof. Borek, był wydruk informacji ze strony Uczelni zatytułowanej „UKEN w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych polskich uczelni”, nawiązujący do ministerialnego raportu o wynikach rekrutacji na studia na rok akademicki 2024/2025. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni związek pomiędzy popularnością uczelni a łamaniem prawa przez rektora.

Nie będziemy odnosić się do argumentów natury formalno-technicznej, ale postaramy się pokrótce przedstawić główne argumenty (a raczej: pozorne argumenty) byłego rektora, skądinąd znane już z wielu innych okazji.

Prof. Piotr Borek nieustannie powoływał się na restrukturyzację Uczelni (robili to również jego gorliwi obrońcy, w tym szef pewnego związku zawodowego oraz pewien organ UKEN). Ale jak już wielokrotnie wskazywaliśmy, powoływanie się nie konieczność restrukturyzacji ma się nijak do zarzutów Ministra. Rektor został odwołany NIE za restrukturyzację i zwalnianie pracowników, ale za ŁAMANIE PRAWA. To, czy przy okazji w Uczelni miała miejsce restrukturyzacja, nie ma żadnego znaczenia, liczy się wyłącznie fakt łamania prawa przez rektora. Czy to tak trudno zrozumieć?

Jak słusznie wskazuje Minister,

Skarżący zdaje się nie dostrzegać, że efekt w postaci redukcji zatrudnienia w ramach prowadzonej w uczelni restrukturyzacji mającej na celu poprawę jej sytuacji finansowej, można było osiągnąć poprzez działania zgodne z prawem, respektując przy tym przepisy Kodeksu pracy, a wskazywana przez rektora chęć restrukturyzacji uczelni nie usprawiedliwia (i nie czyni zgodnym z prawem) naruszania praw pracowników.

Minister stwierdził, że od czasu podjęcia pierwszej decyzji przybyło prawomocnych orzeczeń sądów pracy i jest ich w tej chwili 15 (inne postępowania nadal się toczą). To jest fakt, a nie opinia czy też kontrowersyjna interpretacja tego czy innego przepisu. Rektor Borek łamał prawo – i o to w tej całej sprawie chodzi.

Bezprawne zwalnianie pracowników to jednak nie jedyny zarzut. Powołując się na ustalenia Państwowej Inspekcji Pracy, Minister stwierdził również złamanie art. 772 paragraf 4 Kodeksu pracy, polegające na braku uzgodnienia zmiany regulaminu wynagradzania z Komisją Międzyzakładową OZZ Inicjatywa Pracownicza przy UP i Nowej Erze. Można powiedzieć, że lekceważąc i ignorując naszą organizację związkową, prof. Borek kręcił bicz na samego siebie. A skoro już o tym mowa, warto też zauważyć, że wszystkie argumenty o rzekomo nieskutecznym powstaniu naszej Komisji Międzyzakładowej również były całkowicie chybione i bezpodstawne. Są zresztą wyroki sądowe, w których sądy orzekły w ten sam sposób. Jak pisze Minister, w aktach sprawy znajduje się Wypis z Rejestru Komisji Zakładowych, Międzyzakładowych i Środowiskowych podstawowych jednostek organizacyjnych związku zarejestrowanych przy Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „lnicjatywa Pracownicza”, z którego wynika, że Komisja Międzyzakładowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza” przy Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej i Nowej Erze została zarejestrowana w dniu 30 maja 2021. I koniec tematu.

Minister uznał bezprawne zwolnienia oraz brak konsultacji z Inicjatywą Pracowniczą za rażące naruszenia przepisów prawa. Jednocześnie wskazał na inne ewidentne złamanie prawa przez prof. Borka, którego jednak nie uznał za rażące. Chodzi o sprawę ocen pracowniczych. Minister pisze wprost: Powyższe stanowi jaskrawe (widoczne gołym okiem) naruszenie art. 128 ust. 3 PSWN stanowiącego, że „Kryteria przedstawia się nauczycielowi akademickiemu przed rozpoczęciem okresu podlegającego ocenie”. Złamanie przepisu ustawy było dla naszego związku „widoczne gołym okiem” od samego początku. Nasze stanowisko przedstawiliśmy ówczesnemu rektorowi dzień po wydaniu zarządzenia w tej sprawie.

Naprawdę chcieliśmy ustrzec pracowników i Uczelnię przed daleko idącymi skutkami tego naruszenia prawa, jednak bezskutecznie. To jeden z tych momentów, kiedy należy zadać pytanie o jakość doradztwa prawnego w Uczelni. Jesteśmy świadomi, że to nie uczelniany prawnik podejmuje decyzje, a rektor może podejmować decyzje wbrew opinii prawnika. Jednak trudno wyobrazić sobie, żeby dobry prawnik nie potrafił przekonująco wytłumaczyć rektorowi, że jego zarządzenie jest w tak oczywisty sposób niezgodne z ustawą i będzie miało dalekosiężne konsekwencje dla Uczelni, jej pracowników i dla samego rektora.

Na naszej stronie i w naszych pismach bardzo często pojawia się słowo „praworządność”. To nie jest puste hasło: władze instytucji publicznej są konstytucyjnie zobowiązane do przestrzegania prawa. Dlatego zgadzamy się z Ministrem, że naruszenie prawa przez organ władzy publicznej, w tym również przez rektora uczelni, powinno być oceniane szczególnie surowo. I dalej:

Jeżeli zatem organ ten wielokrotnie łamie obowiązujące przepisy, jak to miało miejsce w niniejszej sprawie, a w dodatku naruszenie to jest naruszeniem istotnym, skutkującym […] negatywnym następstwem dla uczelni i członków społeczności akademickiej, to niewątpliwie takie naruszenie prawa jest rażącym naruszeniem prawa, zarówno ze względu na charakter podmiotu, który się go dopuszcza, jak i ze względu na pełnioną przez niego funkcję.

Minister zwraca uwagę na naganną postawę byłego rektora, który posiadając już świadomość wcześniejszego naruszania prawa pracy nie zmienił praktyki i nadal konsekwentnie zwalniał pracowników z naruszeniem m.in. art. 30 $ 4 Kp, czym powielał wytykane mu w 2021 r. uchybienia proceduralne. W naszych wypowiedziach wielokrotnie podkreślaliśmy lekceważenie prawa przez prof. Borka i cieszymy się, że do podobnego wniosku doszedł Minister.

Decyzja Ministra „masakruje” – jak powiedziałaby młodzież – argument, jakoby postępowanie ws. odwołania prof. Borka było bezprzedmiotowe, ponieważ zostało wszczęte po rozpoczęciu jego drugiej kadencji. Był to argument podnoszony m. in. przez Radę Uczelni (patrz stanowisko Rady Uczelni wobec wszczęcia przez Ministra Nauki postępowania administracyjnego w sprawie odwołania prof. dr hab. Piotra Borka z funkcji rektora).

Rada Uczelni bardzo aktywnie zaangażowała się w obronę byłego rektora, posiadając przecież wiedzę o wyrokach sądowych i wielu innych nieprawidłowościach. Oprócz wspomnianego wyżej stanowiska z 9 września 2024 r., Rada wydała stanowisko z 14 stycznia 2025 r., gdzie czytamy m. in.:

Rada Uczelni UKEN stoi na stanowisku, że wszczęcie i dalsze prowadzenie przez Ministra Nauki postępowania w sprawie odwołania prof. dr. hab. Piotra Borka z funkcji Rektora UKEN z 2 września 2024 nie ma uzasadnienia prawnego i faktycznego.

Wyroki sądowe nie robiły na Radzie żadnego wrażenia. Podobnie w piśmie do Ministra z 5 marca 2025 r.:

Ponawiamy także jednocześnie i podtrzymujemy stanowisko, w myśl którego dalsze prowadzenie przez Ministra Nauki postępowania w sprawie odwołania prof. dr. hab. Piotra Borka z funkcji Rektora UKEN podjęte 2 września 2024 nie ma uzasadnienia prawnego i faktycznego.

W innym piśmie (z 7 lipca 2025 r.) prof. Dariusz Rott domagał się od Ministra uwzględnienia stanowisk Rady Uczelni UKEN.

Zauważmy, że Rada Uczelni nie wydała stanowiska, kiedy bezprawnie zwalniano pracowników. Nie wydała stanowiska, kiedy swoim zarządzeniem ws. ocen okresowych prof. Borek złamał ustawę w sposób „widoczny gołym okiem” (przypomnijmy, że w skład Rady wchodzi prawnik). Jeśli milczała w tych sprawach, to w celu zachowania przynajmniej pozorów bezstronności powinna również milczeć w sprawie postępowania przeciwko prof. Borkowi. Ale Rada Uczelni ma swoje priorytety: ostatnio np. wiele czasu poświęciła przypadkowej, kilkuminutowej obecności naszego przewodniczącego w pokoju osobowym na Uczelni, w którym nasz przedstawiciel uczestniczył w zdalnym posiedzeniu Rady Uczelni. To jest przecież Ważna Sprawa, co tam 15 wyroków przeciwko rektorowi. Na ostatnim posiedzeniu przewodniczący Rady skonstatował ponadto, że pewien absurdalny anonim o „maślanych oczach” p.o. Rektora to zasługujący na uwagę dokument z poważnymi zarzutami. Ot, taką mamy Radę, nic nie poradzisz. (Nasz przedstawiciel w Radzie złożył protest przeciwko zajęciu się tym anonimem przez prof. Rotta.)

Warto na marginesie dodać, że w ostatnich dniach do członków Senatu napisał prof. Grzegorz Przebinda, który został pozbawiony mandatu członka Rady Uczelni UKEN w 2021 r. Prof. Przebinda był jedną z pierwszych osób, które publicznie i jednoznacznie zwróciły uwagę na sposób sprawowania władzy przez ówczesnego rektora, a zarazem jedną z pierwszych, które osobiście doświadczyły działań, które dziś można określić jako niezgodne z prawem lub co najmniej rażąco sprzeczne ze standardami życia akademickiego. Jak czytamy w jego wiadomości,

wygaszenia mojego mandatu przez rektora Piotra Borka oraz późniejsza postawa przewodniczącego Rady Uczelni, profesora Dariusza Rotta, mają znaczenie nie tylko dla przeszłości Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, lecz także pozostają istotne dla jego obecnego funkcjonowania, a także dla funkcjonowania całej wspólnoty Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Jeśli bowiem nie zostaną rzetelnie wyjaśnione i sprostowane wątpliwości dotyczące wydarzeń z przeszłości, także teraźniejszość i przyszłość uczelni mogą rozwijać się w kierunku odbiegającym od wspólnych oczekiwań. Nieprzypadkowo George Santayana zauważył, że kto nie przemyśli swojej historii, może być zmuszony ją powtarzać.

Jego głos ma znaczenie szczególne, ponieważ pokazuje, że sygnały ostrzegawcze pojawiły się bardzo wcześnie i nie były jedynie późniejszą interpretacją wydarzeń, lecz realnym alarmem formułowanym już na początku całego procesu.

* * *

Szanowni Państwo, pomimo dotkliwych represji, przez te wszystkie lata wytrwaliśmy dla Państwa broniąc praw pracowniczych i praworządności. Byliśmy całkowicie osamotnieni, inne związki zawodowe albo aktywnie wspierały prof. Borka w jego bezprawnych działaniach, albo siedziały cicho. Instytucje państwowe potwierdziły większość z nieprawidłowości, na które wskazywaliśmy przez ostatnie lata. Trwało to długo, ale nareszcie Uczelnia ma szanse wyjść na prostą. Nie zmarnujmy tej szansy.

2 odpowiedzi na “Komentarz do treści ostatecznej decyzji Ministra o odwołaniu prof. Borka”

Jest to sukces wielu osób, z którego można być zadowolonym. Mimo to warto mieć szeroko otwarte oczy i uszy, ponieważ – mówię to jako absolwent i były student (także związany z Samorządem i NZS) – pojawiają się dziwne posty, a także komentarze wychwalające Prof Borka i legitymizujące Pana Profesora Bąka…

Jako absolwent, który nie był pracownikiem chciałbym dodać do tego opisu swoją perspektywę z punktu widzenia studenta/absolwenta.

Te ostatnie 5 lat było dziwne – wiele kłótni, wiele nieporozumień z ludźmi, z którymi działało się będąc na uczelni. Były też sytuację – wręcz – niekomfortowe, bowiem znam te osoby jako osoby życzliwe i pracowite – aczkolwiek sumienie i intuicja mówiła, że coś jest nie tak i warto być asertywnym.

Wynikiem tej asertywności jest to, że chyba już nie umiem tylko ciepło patrzeć na to co wspólnie się przeszło i jest szansa, że przypadkowe spotkanie na ulicy nie będzie miłym – okraszone “small talkiem”, ale będzie niezręcznie.

Sytuacja Kuby i pistoletu na wodę – choć najgłośniejsza – nie jest jedyna, która dotyczy studentów i szkoda, że – wraz “z moim pokoleniem” (tj. tych co pamiętali jeszcze czasy rektora Prof Karolczaka) – nastąpiło mam wrażenie, że przyzwolenie na działania, pod którymi nie chciałbym się podpisać…

Szkoda, że ministerstwo w tej sytuacji widzi pracowników i słowem nie wspomina, że tam na dole (u studentów) też dochodziło do patologi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *