Trwa komiczno-heroiczny bój przewodniczącego uczelnianej „Solidarności” o lokalizację gabloty związkowej. W celach rozrywkowych postanowiliśmy przyjrzeć się oświadczeniu, jakie zawisło właśnie w rzeczonej gablocie.
W oczach Pana Fróga decyzja o przeniesieniu tablicy informacyjnej to jak w mordę strzelił to samo co stan wojenny (cytujemy: „przypomina powrót do stanu wojennego”). To zamach na „Solidarność” i w ogóle na wszystko, co święte.
W typowy dla siebie manipulacyjny sposób, Pan Fróg nazywa przeniesienie gabloty jej „usunięciem” lub „likwidacją”. Innym dobrze wyćwiczonym chwytem jest oskarżanie Wroga (ktokolwiek nim akurat jest) o łamanie prawa, jednak bez wskazania konkretnego przepisu i bez sformułowania argumentu, dlaczego odnośny przepis jest rzekomo łamany. Pan Fróg pisze o „braku poszanowania autonomii związku zawodowego, gwarantowanej przepisami prawa”. Ale autonomia związku polega na czymś zupełnie innym: związki zawodowe mają m.in. prawo do samodzielnego uchwalania statutów, regulaminów, powoływania swoich organów, wyboru władz oraz określania struktur wewnętrznych bez ingerencji z zewnątrz. Ponadto związki zawodowe mają autonomiczne prawo do współtworzenia prawa pracy, np. poprzez zawieranie zakładowych układów zbiorowych pracy czy opiniowanie regulaminów. Który z tych punktów został naruszony decyzją o przeniesieniu gabloty w inne miejsce?
Pan Fróg tradycyjnie dorzuca ordynarne kłamstwo, pisząc, że „pracodawca nie dopełnił obowiązku przeprowadzenia konsultacji ze stroną związkową w zakresie uzgodnienia kwestii dotyczących gabloty”. Otóż p.o. Rektora odbył konsultacje w tej sprawie z przewodniczącymi uczelnianych organizacji związkowych. Wiemy, bo 22 stycznia br. nasz przewodniczący w tym spotkaniu uczestniczył. To, że Pan Fróg nie zgodził się na propozycję przeniesienia gabloty, nie oznacza, że pracodawca nie przeprowadził konsultacji. Nie jest też prawdą, że pracodawca okazał brak poszanowania „obowiązków informacyjnych wobec organizacji związkowej”. Oczywiście „Solidarność” została poinformowana o decyzji p.o. Rektora; opublikowany i ogłoszony został odpowiedni dokument. (Zupełnie czymś innym byłoby nieudzielenie informacji niezbędnych do prowadzenia działalności związkowej — za prof. Borka doświadczaliśmy tego nieustannie.)
Do sprytnych retorycznych chwytów Pana Fróga zaliczmy jeszcze zastosowaną przezeń figurę znaną jako zeugma: „[…] działania prowadzą do niszczenia struktur, idei oraz gabloty związku”. To jakby powiedzieć: „Pan X działa na szkodę, na nerwy i bez podstawy prawnej”.
Pan Fróg podkreśla historyczne znaczenie gabloty: stanowi ona „ważny symbol ciągłości, tradycji oraz pamięci o działalności związku”. Sama gablota i owszem, może być takim symbolem, ale jej lokalizacja już nie. Czy to nie Prezydent Nawrocki, którego podobizna dumnie zdobi gablotę, przeniósł Okrągły Stół z Pałacu Prezydenckiego? To oczywiście nie odbiera temu historycznemu obiektowi jego symbolicznej wartości.
Pan Fróg zaznacza w swoim proteście, że zarówno prof. Wojciech Bąk jak i Pani Aneta Wójcik są członkami „Solidarności”. To pocieszająca informacja, ponieważ jednoznacznie wskazuje na to, że „Solidarność” UKEN to nie to samo co osoba Pana Jana Fróga. Można się domyślać, że wiele osób w tej organizacji nie podziela poglądów i metod działania jej przewodniczącego.
Napisaliśmy powyżej, że decyzja o przeniesieniu gabloty to w oczach Pana Fróga zamach na wszystko, co święte. A z naszej perspektywy to jedynie odebranie niektórym związkowcom statusu świętej krowy. Każde działanie pracodawcy zmierzające do autentycznie równego traktowania związków zawodowych (np. poprzez umieszczenie ich tablic informacyjnych w jednym miejscu) należy rozumieć wyłącznie jako realizację obowiązków pracodawcy. Fakt, że poprzednie władze (prof. Borek i prof. Stawarz) przenieśli nasz związkowy ekran informacyjny w odległe, peryferyjne miejsce, był rzeczywistym atakiem na równe traktowanie związków zawodowych. Decyzja p.o. Rektora i Pani Kanclerz to jedynie przywrócenie normalności. Elementem tej normalności jest również to, że obecnie pracodawca zaczął normalnie rozmawiać z różnymi podmiotami, w tym ze wszystkimi związkami zawodowymi w Uczelni. Utrata nienależnych przywilejów niewątpliwie Pana Fróga bardzo boli.
Ze swojej strony zawsze będziemy wspierać wszelkie działania, które w naszej perspektywie służą pracownikom i Uczelni, a jednocześnie będziemy sprzeciwiać się działaniom, które w naszej ocenie są szkodliwe albo bezprawne – niezależnie od tego, kto akurat sprawuje władzę. Tym różnimy się od Pana Fróga, który za czasów rektora Karolczaka pisał:
Proszę zwrócić uwagę, że Uniwersytet jest naszym wspólnym dobrem, a nie gospodarstwem władcy i jego świty.
Oraz:
Ponawiamy nasze zastrzeżenia dotyczące dążeń Pana Rektora do sytuacji typowej dla oświeconego absolutyzmu (uczelnia to „ja”).
Oraz:
W konsekwencji bałagan i niekompetencja decydentów rzutuje na życie codzienne uczelni.
Wystarczyło jednak, że Pan Fróg stał się częścią „świty” rektora Borka i nagle „oświecony absolutyzm” oraz „bałagan i niekompetencja decydentów” (dobitnie wykazane przez liczne organy państwowe) przestały Panu Frógowi przeszkadzać. Nie dziwimy się, skoro – zdaniem prokuratury – Jan F. czerpał realne korzyści finansowe z tamtego układu.
A tymczasem otwieramy popcorn i oglądamy Wielką Bitwę o Gablotę.

9 odpowiedzi na “Wielka Bitwa o Gablotę”
Ależ macie tu Państwo zabawę:) Nareszcie. Dołączę na chwilę. Cieszę się razem z Wami, że sprawiedliwość dosięga (acz bardzo powoli) osoby, które przyczyniły się do moralnego upadku uczelni, a u mnie osobiście i u wielu zacnych nauczycieli do utraty ukochanej pracy. To był dla wielu z nas naprawdę okrutny czas i cieszy mnie, że Inicjatywa Pracownicza nie spoczęła i wytrwale dążyła do sprawiedliwości. Gratuluję wszystkim jej wspaniałym Członkom, którzy wspierali mnie i inne zwalniane z politycznego klucza osoby. Robiliście, co w Waszej mocy, by nas uchronić przed niesprawiedliwością. Przyznaję swój osobisty ORDER NIEZŁOMNOŚCI Inicjatywie Pracowniczej. Dziękuję Wam jeszcze raz, że pomimo istotnego kryzysu, nie straciłam wówczas wiary w ludzi. Jestem już w innym świecie i rozgościłam się tam, ale Państwu serdecznie życzę, by Uniwersytet odzyskał swój status, a Wy, byście mogli cieszyć się dobrą atmosferą pracy, życzliwością między sobą, uczciwością, radością z prowadzonych badań i pracy ze studentami.
Mam cichą nadzieję, że osoba, która tak walczy o gablotę, wyjdzie z uczelni i zabierze ją ze sobą, razem z tym co zawierała, czyli jadem, zawiścią i podłością. Niech ją sobie zabierze – będzie miał na czym SIEDZIEĆ;)
Serdeczności, kochani! Zróbcie kiedyś “zjazd wypędzonych”:) dla wszystkich, którzy teraz wygrywają batalie w sądzie.
chciałem wszystkim przypomnieć, że publiczne ujawnienie kto jest członkiem związku zawodowego, poza oczywiście osobami funkcyjnymi i tymi, które się do tego przyznają jest łamaniem prawa.
A poza tym Zdziśku Koniczyno, nie wyszło ci
Przynależność związkowa jest prawem każdego pracownika, czy więc naprawdę aż tak się róznimy “Ideologicznymi Podstawami”? chyba każdemu pracownikowi UKEN powinno zależeć na pracy w środowisku ludzi uczciwych, życzliwych i odpowiednio wynagradzanych za pracę.
Może pora skończyć z podkreslaniem róznic…czy jest ich tak wiele…a skupić się na dążeniu do wspólnego celu?
Pełna zgoda.
No kto by pomyślał, jednak znaleźli się ludzie nie bojący się ORMO i ORMO’wca. Brawo!
Największym szkodnikiem uczelnianej “Solidarności” i idei “Solidarności” w ogóle, jest sam mgr Jan Władysław Fróg. Piszę to jako wieloletni członek tej organizacji, którego Jan Władysław Fróg próbował ze związku się pozbyć trzykrotnie. I się mu nie udało. I nie uda także zniszczyć idei “Solidarności”, choć usilnie próbuje. Piszę to jako też pracownik uczelni, który z ideologicznymi podstawami działania Inicjatywy Pracowniczej nie ma nic wspólnego i nigdy nie będzie miał.
Tak na marginesie dodam, że chętnie bym się dowiedział dlaczego zniknęły z gabloty “Solidarności” plakaty ze słynnym Pimpkiem, czyżby ich autor zajął się wreszcie pracą naukową?
Józku, jako znający Cię od wielu lat towarzysz, pamiętam do dziś Twój bardzo dzielny Bój w Hucie z okresu stanu wojennego. Sam słyszałem, jak wołałeś wtedy do jednej z naszych koleżanek: „Stój, Halina!”, bo za bardzo zmierzała w kierunku oddziału ZOMO. Świadkiem tego wszystkiego był także mój pradziadek Stefan. Bardzo się o nas wtedy bał, a ponieważ była zima i tęgi mróz, czekał na nas na wszelki wypadek, stojąc przy saniach.
Walcz tak dzielnie daleǰ! Także na tych jakże Ci obcych łamach.
Warto zwrócić uwagę na długą listę “do wiadomości”: zabrakło tylko Donalda Trumpa i papieża Leona. Niech cały świat wie o heroicznej walce mgra Fróga przeciwko okrutnej dyktaturze!
Także przecież i do Putina, bo ten również – jak Jan Władysław Fróg – postuluje, by jego naród „wstał z kolan”, a jeśli rzeczywiście powraca stan wojenny, to należałoby dla jegomościa Fróga utworzyć jakieś neo-ORMO, aby mógł tam ponownie wstąpić.